Marzenia małe i duże

Są takie momenty w życiu, kiedy jesteś bardzo nabuzowana/-y energią, aby robić tysiąc rzeczy na minutę. Zdobywać szczyty, nowe znajomości, odwiedzać nowe miejsca, robić zupełnie prekursorskie rzeczy … I nagle przychodzi moment zwątpienia. Przecież to bezsensu, robię to źle itd....takie teksty przewijają Nam się przez głowę. Niestety nie jest mi to obce. Jestem z natury osobą, która ma wielkie chęci, motywacje i różnie bywa z ich realizacją. Zamykam oczy i przenoszę się w ten inny świat. Słuchawki na uszach, a przed oczami widzę plażę, morze, czasami ślub, pełno romantycznych scen i inne moje marzenia. Jest ich cała masa, ale ciągle brakowało mi sił, aby zacząć coś w ich kierunku robić. Dlaczego? Przede wszystkim paraliżował mnie strach. Bałam się braku akceptacji, być może rozczarowania. 

Podobnie było z tym blogiem. Wczoraj, kiedy ogłosiłam na moim profilu na FB, że prowadzę bloga, podając dodatkowo link do niego, nie czułam strachu wręcz byłam bardzo pozytywnie do tego nastawiona. Gdy obudziłam się rano moje podejście było zupełnie odwrotne od stanu z wieczora. Zaczęłam się zastanawiać czy się nie ośmieszę, jak inni będą na mnie patrzeć. Biłam się z myślami, aż do 19:00. W pewnym momencie poczułam nawet zażenowanie tym, że pokazuje się z tej strony moim znajomym. Dziwne, co nie? Szczególnie, że do tej pory nie miałam prawa odczuć jakiejś niechęci z ich strony. Wręcz przeciwnie – ludzie są zaskoczeni, ale czuję, że są w tym moim przedsięwzięciu razem ze mną! :) Przynajmniej część. :) Myśląc o tym przez cały dzień doszłam do kolejnego wniosku. Nie warto nigdy dać się sparaliżować temu okropnemu uczuciu jakim jest strach. W żadnej sytuacji życiowej – nawet czasami tej najgorszej. Człowiek w momencie, kiedy podporządkuje się lękowi nie jest w stanie robić nawet najprostszych rzeczy w życiu, a co dopiero spełniać marzeń, walczyć o swoje życie itp. 

Każdy z Nas ma kontrolę nad swoim życiem. Owszem, Bóg, los czy jakikolwiek inny czynnik (w zależności co w kto wierzy) ma w nim swój udział, ale to my jesteśmy kowalami swojego losu. Nawet organizm człowieka w momencie utraty tej kontroli, sam fizjologicznie się poddaje. Nie warto czekać na to, jak się sama nadarzy okazja. Jeśli my nie będziemy chcieli jej stworzyć, ona sama nie przyjdzie. 

Jeśli macie swoje plany/marzenia realizujcie je. Nawet jeśli niektóre z nich wydają się głupie albo wręcz nierealne. Spróbujcie. To przecież nic nie kosztuje. Może być tak, że faktycznie się nie uda wcale, ale nie będziecie mieli przeświadczenia, że nie spróbowaliście. To bardziej boli, uwierzcie mi. W każdym aspekcie życia. :) Wiem co mówię.

Marzeń Wam nikt nie ukradnie, nikt też nie zrealizuje ich za Was.

P.S.

Ja, oczywiście jeśli tylko mogę to z chęcią Wam w czymś pomogę. :) Możecie śmiało pisać do mnie wiadomości na FB albo na maila. 

Trzymajcie się cieplutko, a ja idę walczyć z zapaleniem krtani! :*

Tutaj link do fanpage na FB:


https://www.facebook.com/loveblueeyeann?fref=ts

demotywery.pl

6 myśli nt. „Marzenia małe i duże

  1. Hejka! Bardzo dziękuję Ci za komentarz na moim blogu:* Nawet nie wiesz jaka to dla mnie radość!!!! Także będę czytać Twoje wpisy, bo widać, że naprawdę super piszesz :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>