Przedterminowe dylematy

plener-slubny-kasprowy-wierch-3

Dostałam od Was kilka wiadomości, kiedy pojawią się jakieś wpisy przedślubne z mojej strony, ale spokojnie jeszcze przyjdzie (mam nadzieję :D) ten czas. :) Jednak dzisiaj chciałam się Was poradzić. Zaczęłam mieć sama mętlik w głowie, kiedy najlepiej brać taki ślub? Czy w ogóle istnieje coś takiego, jak „właściwy czas”?

Te pytania, nieustannie od kilku dni mi towarzyszą i naprawdę nie wiem jak na nie odpowiedzieć. Byłam przekonana, że kiedy się czuje, że to jest TO i TEN człowiek to po prostu się to robi i tyle. Jednak, jak się okazało to wcale nie jest takie proste. Wyznaczenie daty ślubu zaczęło mi (Nam) sprawiać coraz większe kłopoty. Z jednej strony chciałoby się JUŻ, TERAZ, ale z drugiej … głosy wątpliwości dochodzą do Nas z otoczenia, rozsądek także jest trochę sceptyczny. 

Miotam(y) się jak zwierzęta w klatce i nie bardzo wiemy w którą stronę pójść. Czy lepiej jeszcze poczekać kilka lat, czy może lepiej iść za ciosem i od razu ruszyć z przygotowaniami? 

Pierwsza kwestia – kasa, kasa, kasa. Nie chodzi tylko o sam ślub, ale przede wszystkim na załatwienie kwestii mieszkania. Bez tego ani rusz, a żyć na czyjejś łasce od początku wspólnego życia? No, nie bardzo.

Druga kwestia – opinie bliskich. Delikatnie staram się podpytać czy to przyjaciół czy znajomych, a przede wszystkim rodzinę i co słyszę? Pół na pół. Jedni uważają, że odpowiednią datą jest 2016, inni, że mamy poczekać do bliżej nieokreślonej przyszłości.

Trzecia kwestia – brak czasu na ewentualne załatwianie spraw przedślubnych (a czytając ile tego wszystkiego jest, robi mi się słabo i ciepło jednocześnie:))). Dodatkowo Marcin wyjechał teraz na miesiąc, więc zostaje z tym wszystkim sama.

Te trzy zagadnienia, robią mi wodę z mózgu i przestaje sama wiedzieć czego chcę, a to nie za dobrze, prawda? Może to głupie, że proszę Was o opinie (szczere!), ale chyba potrzebuje jeszcze bodźców z zewnątrz, żeby odpowiedzieć sobie na 100%, czy jest coś takiego jak WŁAŚCIWY czas na ślub? 

Pozdrawiam Was cieplutko i z góry dziękuję za każde słowo! 

14 myśli nt. „Przedterminowe dylematy

  1. ja z Kamilem mam to samo , problem w tym, że oboje nie pracujemy i czekamy do ślubu aż skończymy naukę czyli do wakacji 2016 a co będzie dalej? Czyli mieszkanie i kasa? Idziemy za ciosem co będzie to będzie trzeba wkroczyć w dorosłe życie i stawić temu czoła bo jak się kogoś kocha to się wspiera nawzajem i łatwiej jest razem przejść ciężkie chwile niż czekać i czekać… Myślę, że nie ma odpowiedniego czasu na ślub zawsze będzie jakieś ale…

    • Czyli widzę, że to bolączki młodych, którzy na początku swojego wspólnego życia muszą borykać się z problemami natury pieniężnej i mieszkaniowej…
      Dagmaro, masz w sumie rację. Skoro jesteś z osobą, którą kochasz, podjęło się tę najważniejszą decyzję o tym, że chce się spędzić razem resztę życia to może warto zaryzykować i iść za ciosem? … Bardzo mi pomógł Twój komentarz, dziękuję! :)

  2. Uważam, że powinniście wspólnie zadecydować czy zaraz po studiach tj. 2016 to dobry moment. Jeśli stwierdzicie, że tak to nie zwlekajcie :) Problemy zawsze będą czy z mieszkaniem czy z pieniędzmi. Jak mawia moja Babcia: zbyt długie chodzenie (narzeczeństwo) bez zalegalizowania nie służy związkowi. Coś w tym chyba jest :)

    • Masz rację, nie ma co przedłużać pewnych rzeczy, szczególnie, że to nie miesiąc ze sobą jesteśmy, ale jednak ponad 4 lata. :D Dziękuję za opinię. ;*

    • Wiem Kochana wiem, dlatego z jednej strony chciałabym już móc przebierać w ofertach ślubnych, ale z drugiej – strasznie się boję tego wszystkiego. :(

  3. Zbyt długie czekanie może rodzić niepotrzebne spięcia i problemy. Ja bym szła od razu za ciosem. Cieszę się, że z mężem nie czekaliśmy na „idealny moment” – taki nie istnieje. Z pieniędzmi sobie poradzicie, jak już znajdziecie się w tej sytuacji to nie będziecie mieli wyjścia. A tak.. będzie zwlekać nie wiadomo ile. Nie czekajcie! Dobrze Wam radzę ;)

    • W sumie coś w tym jest, bo im dłużej człowiek nad czymś się zastanawia, tym większe dylematy przychodzą mu do głowy … Poczekam jak Marcin wróci z delegacji i na początku kwietnia mam nadzieję podejmiemy jakąś wiążącą decyzję. :)
      Dziękuję za te słowa! ;*

  4. W kwestii nauk przedślubnych mogę polecić weekendowe nauki. Niedaleko, bo w Zabrzu. Trzeba pilnować terminów, bo miejsca zapełniają się szybko. Ja sama z moim P. jedziemy w ten weekend. Jakie plusy takiego wyjazdu? Nauki są w JEDEN weekend. Nocujesz tam, masz zapewnione posiłki. Żadnego jeżdżenia co tydzień, zastanawiania się czy zdążysz, czy nie. No i dodatkowo możesz za jednym zamachem załatwić sprawę pierwszej spowiedzi przedślubnej.
    http://www.dorodzin.pl/weekend-dla-narzeczonych/92-zabrze-stacjonarny.html

    • O! Super opcja, serio! Dziękuję za linka i info, bo przyznam się szczerze, że nie miałam o czymś takim zielonego pojęcia … Dajcie znać jak to wszystko w praktyce wyglądało! ;)

      • Ok, wróciłam ! :D Ogólnie to tak, budynek na zewnątrz wygląda okropnie (naprawdę!), ale w środku jest przytulnie. Kobiety mieszkały po 2, faceci w 6. W pokojach łazienki. Posiłki zapewnione przez catering (ale powiem Ci, że nie było źle :D).
        Jeśli o samych naukach mam się wypowiedzieć to tak… Naprawdę dużym plusem jest to, że załatwiasz sprawę w weekend i ma to formę warsztatową. Dostajesz zeszyt ćwiczeń, który ma Ci pomóc przyswoić wiedzę, do tego różne zadania typowo „małżeńskie”. Ludzie prowadzący zajęcia w różnym wieku i z różnym stażem małżeńskim (od 1,5 roku po 20 parę lat). Same nauki są podzielone na bloki, zakończone wizytą Księdza, który mówi o samej ceremonii, pokazuje jak się wypełnia protokuł itp.
        Minusem tego wszystkiego jest siedzenie. Dużo siedzenia. Wszystko zaczyna się od 10:00 w sobotę i siedzisz, siedzisz, siedzisz. Są oczywiście krótkie przerwy (w ich czasie możesz coś zjeść słodkiego, napić się..) + przerwa obiadowa. Oczywiście, po kilku godzinach siedzenia boli Cię wszystko co możliwe i już nie wiesz jak wytrzymać na tym krześle.
        Uzbroić musisz się w cierpliwość – część rzeczy jest oczywista, przy części masz ochotę zabić prowadzącego (serio jak doszliśmy do historii antykoncepcji naturalnej to myślałam, że im tam umrę i zabiorę ze sobą dziewczynę, która zachwalała badanie sobie temperatury, śluzu i szyjki macicy).
        Ale i tak na duży plus :) Dla zabieganych ludzi to jest jakieś senswone rozwiązanie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>