Zaciskająca się pętla

Są takie momenty w życiu, kiedy wszystko co planowałaś, marzyłaś wzięło w łeb. U mnie zaczęło się to w kwietniu i trwa po dziś. Powoli nawet przestaje wierzyć w to, że kiedyś będzie lepiej. Gram z jedną najtrudniejszych ról w życiu – uśmiecham się, kiedy w środku wszystkie moje wnętrzności krzyczą i płaczą ze złości. Kiedy moja mama i przyjaciele zadają mi pytanie: Czy wszystko w porządku? Mam ochotę rozpłakać się jak gówniara i zamknąć się w czterech ścianach.

Pogubiłam się jak małe dziecko. Każdy krok prowadzi donikąd. Im dalej brnę, niby do przodu, tym czuje jak zaciskam kolejne pętle na swojej szyi. Uciekam od problemów, starając się żyć z dnia na dzień, ale to nie jest rozwiązanie. Mój grafik dzienny wypełniony jest po brzegi, tylko po to, żeby jak najmniej myśleć. Przez to uświadomiłam sobie, że moje Życie stało się zupełnie puste. Wśród masy ludzi, która mnie otacza, masy rzeczy, które robię każdego dnia, jestem jakby za przezroczystą ścianą, która powoduje, że wszystko dzieje się wokół mnie, a ja nad tym nie panuje.

Nie życzę nikomu takiego uczucia. Ta autodestrukcja powoli zaczyna prowadzić w bardzo złą stronę…

P.S.

Ten post pisałam tydzień – to najlepsze świadectwo tego, że kiedy psychicznie człowiek się poddaje, nie jest w stanie normalnie funkcjonować, a co dopiero pracować.

Piosenka na dziś:



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>