Sycylia – przygotowania

Dostaje od Was wiele wiadomości dotyczących mojego wyjazdu na Sycylię w kwietniu, dlatego postanowiłam w punktach opisać po kolei, czym zajęłyśmy się przy jego organizowaniu. Przede wszystkim, jest to akcja typowo spontaniczna, ja dołączyłam się do paczki znajomych, zupełnie przez przypadek, a okazało się, że organizowanie takiego wyjazdu może być naprawdę fajne. Początkowo nie miałyśmy obranego żadnego, konkretnego kierunku, liczyło się to, żeby było jak najtaniej, w konkretnym terminie. Przede wszystkim polowania odbywały się na portalu wakacyjnipiraci.pl. na którym praktycznie codziennie pojawiały się mniej lub bardziej interesujące propozycje. Nas szczególnie zainteresowała Chorwacja i Majorka. Ta Sycylia wyszła zupełnie przez przypadek, kiedy dwie poprzednie destynacje nie wyszły. Byłyśmy już tak zdeterminowane, że po prostu zaczęłyśmy szukać na własną rekę tanich biletów lotniczych i po kolei komponować „nuty” tego wyjazdu, a więc … zaczynamy!

1. Szukanie fajnych ofert na wcześniej wspomnianym portalu:

wpis12. Skupienie się na jednej linii lotniczej, jaką jest Rayanair:

wpis2Dlaczego? Już tłumaczę. W większości tanich ofert wakacyjnych pojawiała się właśnie ona. Można było np. polecieć za 50 zł do Londynu albo na wspomnianą wcześniej Majorkę za 250 zł, w dwie strony. Oczywiście, cena obejmuje tylko bagaż podręczny, ale przecież dla chcącego nic trudnego. :) Ciekawostką jest także to, że najtańsze loty oferowane są albo Berlina albo z Warszawy-Modlin. Także, jeśli chcecie upolować naprawdę najkorzystniejsze oferty skupiajcie sie tych dwóch lotniskach. Nam właśnie dzięki tej wyszukiwarce udało się trafić na dość tanie połączenie do Trapani, miasta położonego w zachodniej części Sycylii. :)

3. Nocleg:

wpis3Szukanie go na własną rękę nie jest wbrew pozorom szczególnie skomplikowane. My, skupiłyśmy się przede wszystkim na portalu booking.com, z racji tego, że korzystałam już z niego wiele razy i wydawał mi się najbardziej zaufany. Oczywiście, są różne, inne opcje szukania hotelu, pensjonatu czy apartamentów, także tutaj wujek google, na pewno spełni oczekiwania większości poszukujących. Co prawda, kilka razy zmieniałyśmy rezerwację, ponieważ bardzo kalkulowałyśmy lokalizację, stan pokoju i cenę, ale chyba w końcu podjęłyśmy właściwą decyzję.

4. Trasfer ze Śląska do Warszawy:

U nas skończyło się na samochodzie, ale oczywiście można dojechać także pociągiem do Warszawy i następnie specjalnymi busami do Grodziska Mazowieckiego, w którym znajduje się port lotniczy albo z kilkoma przesiadkami dostać się prosto do tego miasta. Jednak, jeśli macie możliwość dojazdu samochodem, to w tym wypadku jest to chyba najlepsza opcja. Zaoszczędzicie przede wszystkim czas i nerwy. :)

5. Transfer na Sycylii:

wpis4

Jeśli macie odpowiedni budżet, można oczywiście za pomocą wyszukiwarek wynająć samochód, ale jest to dość droga „impreza”, dlatego warto poczytać o kursujących tam autobusach, taxi itp i wybrać najdogodniejszy środek dla siebie. U nas stanęło na podwózce właściciela pensjonatu, po rozsądnej cenie.

6. Zróbcie plan:

Wiadomo – nie musicie realizować go dokładnie krok po kroku, ale warto spędzić kilka godzin w poszukiwaniu atrakcji, które są najbliżej was, żeby potem na miejscu nie marnować czasu na szukanie ciekawych miejsc, tylko je po prostu zwiedzać! :) My, mamy już ustalone na pewno trzy miejsca, z kalkulacją kosztów i opcjami dojazdu, więc mam nadzieję, że uda się nam to zrelizować.

I tyle. :) Przyznacie – nie jest to takie trudne! :) Potem pozostaje wam już tylko odliczanie dni do wyjazdu.

 

7 rzeczy których nie wiecie o sobie …

Ostatnio bardzo dużo czasu spędzam w kinie. W końcu nadrabiam stracony czas. Od początku roku byłam w nim chyba 5 razy i powiem wam, że wkręcam się w to na nowo. Ostatni raz tak często byłam tam, kiedy pracowałam na obsłudze widza w moim rodzinnym mieście. W ciągu tych prau razy obejrzałam same polskie produkcje: Planetę Singlii (dwa razy), Pitbulla oraz 7 rzeczy, których nie wiecie o facetach. Kolejność nie jest przypadkowa.

Pierwszy z wymienionych filmów podniósł pozostałym naprawdę bardzo wysoko poprzeczkę. Świetne dialogi, pokazanie show-biznesu, jak dla mnie sztrzał w dziesiątke! Zdążyłam się popłakać zarówno ze śmiechu, jak i wzruszenia. To chyba jest najważniejsze w tego typu produkcjach.

Ptibull - typowo męskie kino. Mnie nie urzekło. Jak dla mnie jednyną mocną stroną tej produkcji były…no właśnie – obcinane palce? Sama nie wiem. Bardzo naciągany film. Odniosłam wrażenie, że twórcy myślą, że jeśli pokażą rozkładające się zwłoki, obcięte palce i mnóstwo krwi – film okaże się hitem. Jak dla mnie – zdecydowanie nim nie jest. 

Jednak dzisiaj chciałabym zatrzymać się troszkę dłużej przy ostatnim z filmów. 7 rzeczy, których nie wiecie o facetach. Spodziewałam się czegoś więcej, ale film jak dla mnie jest naprawdę OK. Historia siedmiu facetów, których łączy jedynie siłownia i pod koniec kobieta…:) Jednak nie o tym chcę napisać. Film pomimo tego, że jest przeciętny, dał mi wiele do myślenia. Dlatego – polecam go z całego serca. Pomimo tego, że jest to film o mężczyznach to ja znalazłam tam cząstke siebie. Tak bardzo uświadomiłam sobie, że wbrew pozorom wszyscy ludzie są do siebie bardzo podobni. Każdy z nas boryka się z podobnymi rozterkami, problemami. Jednak, każdemu wydaje się, że jest w tym wszystkim sam. Uważamy, że najgorsze spotyka zawsze nas, nikogo innego. Boimy się przyznawać do swoich obaw, błędów. Słuchamy ludzi, którzy bardzo często mówią coś na „odwal się”, byleby cokolwiek powiedzieć, a my ślepo za tym podążamy i bardzo często ponosimy klęskę, za którą nikt nie chce brać odpowiedzialności. 

Moje przesłanie na dziś jest takie: Mówcie co wam leży na sercu, nie bójcie się mówić prawdy. Każdy z nas błądzi, ma swoje lęki i dziwactwa. Najważniejsze jednak jest to, żeby stanąć oko w oko z samym sobą i rozliczyć się ze wszystkiego. Pamiętajcie – nikt nie ma prawa nas oceniać, możemy zrobić to tylko my sami. 

Sierpień

Kochani,

bardzo długo znowu mnie tu nie było. Nie mam na to innego wytłumaczenia, a jedynie takie, że po prostu musiałam ułożyć swoje prywatne życie. Odpowiedzieć sobie na pytania: kto jest ważny? dlaczego? czego pragnę w życiu? w którą stronę chcę iść? I na wiele, wiele innych. Wydaje mi się, że już na 80% z nich znam te odpowiedzi, dlatego mogłam tutaj wrócić. :)

Przez prawie dwa miesiące wiele się w moim życiu działo. Jedne zdarzenia na pewno mogę zaliczyć do udanych, inne do trochę mniej. We wpisie znajdą się tylko te dobre, a co!

Przede wszystkim 28 sierpnia otrzymałam wyniki egzaminów zawodowych i oficjalnie jestem technikiem administracji! :) Także kolejny papierek w swojej teczce mam i jestem z tego powodu przeogromnie szczęśliwa! :) Dwa lata zarywania weekendów i ciągła nauka faktycznie dały efekty! ;)

Zdanie egzaminu zawodowego to nie jedyna ważna rzecz, która miała swoje miejsce w sierpniu. Wybrałam się także w końcu na pierwsze wakacje SAMOLOTEM! I uwaga … tak, zakochałam się. Mogłabym teraz latać codziennie, dla samej frajdy ze startu i poznawania nieba od drugiej strony. ;) Moim pierwszym kierunkiem była Kreta. Byłam tam tydzień i powiem Wam, że czuję niedosyt. Nie z tego powodu, że było to dość mało dni, ale po prostu wiem, że nie przeżyłam tych wakacji tak jakbym chciała i mogła. Zamiast cieszyć się widokami, których, z wiadomych względów na co dzień nigdy nie będę miała, to ja wolałam chodzić zamyślona, trochę obrażona na wszystko, zupełnie niepotrzebnie. Oczywiście, jak to w życiu bywa – mądry Polak po szkodzie. Mam nadzieję, że jeszcze będzie mi kiedyś dane odwiedzić tę wyspę i jeszcze raz NA NOWO poznać ją od podstaw. Jedno jednak, nasuwa mi się od razu. Jest to wyspa, na której niezbyt koniecznie dba się o plażę. Nie wiem … może ja byłam akurat w takim miejscu, gdzie plaża po prostu nie należała do najczystszych, ale Grecy mogliby jednak troszkę o to bardziej zadbać, bo rozmawiałam z ludźmi, którzy byli na innych greckich wyspach i wrażenie mieli podobne. Miałam również, podczas tego wyjazdu okazję, aby wybrać się na piękną wyspę Gramvousa i Balos. Tu o brudzie czy zaniedbaniu nie ma mowy … przepiękna laguna, plaża i woda… To jest miejsce, które po prostu jest nie do opisania. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć zrobionych tam ( i nie tylko tam) i sami ocenicie czy mam rację czy nie.  (więcej zdjęć będzie dostępnych w najbliższych dniach na FB, dlatego zapraszam tam bardzo serdecznie ;*). Jednego marzenia nie udało mi się zrealizować … bardzo chciałam odwiedzić Santorini ( w końcu byłam tak blisko …), ale niestety finanse w tym roku zostały już wyczerpane i musiałam to odpuścić. Mam nadzieję, że jednak kiedyś uda mi się tam wybrać i nadrobić straconą okazję. :) Wyjazd był świetnie zorganizowany. Pierwszy raz korzystałam z usług biura podróży ITAKA, ale z całym sercem i pewnością, mogę polecić te biuro każdemu, kto nie chce się bać tego, że np. zgubi się na lotnisku w innym kraju czy otrzyma nie taki hotel/pokój, jaki był podany w ofercie. Tu wszystko było w porządku i naprawdę na jak najwyższym poziomie. :) 

Sierpień to także krótka, bo krótka, ale praca w biurze. ;) W końcu! Udało mi się załapać na takie stanowisko jak chciałam! :) Niestety było to jedynie dorywczo, ale mam nadzieję, że kiedyś uda mi się właśnie w takiej pracy odnaleźć swoje JA. :)

20150816_154303

20150816_163512

20150814_194922

20150812_133205

20150812_140740

Na burcie Łodzi – kajuta 1. :)

onet

Miasto w środkowej Polsce o nazwie powszechnie znanej i używanej, niczym niewyróżniające się z tłumu … takie zdanie wypowie pewnie wielu z was, w tym także ja- ale do ostatniej soboty. Wydawało mi się, że jest to miasto, jak każde inne. Pofabryczne, troszkę brudne, z masą molochów i nic więcej. Ojj, nawet nie wiecie jak bardzo się pomyliłam. Owszem bloków z czasów PRL-u wcale tam nie brakuje, ale na pierwszy plan wysuwają się przepiękne kamienice. Część z nich jest przed remontem, natomiast duży odsetek już dziś imponuje wyglądem. Dowiedziałam się, że Łódź wspólnie z UE planuje odremontować 100 wybranych kamieniczek jeszcze w najbliższym czasie. Koniecznie muszę się wtedy tam wybrać i ocenić postępy prac! :)

Jednak nie tylko kamieniczki robią ogromne wrażenie. Pomimo tego, że jest to drugie miasto co do wielkości w Polsce, mieszka tam masa ludzi, stoi pełno biurowców i większość ulic to sam beton…oczy przykuwa ZIELEŃ. Gdzie się nie obejrzysz: to park, skwerek, ładnie zadbany trawnik … w samym sercu miasta można uciec od zgiełku…nie przesadzam! :) Na Śląsku tego jednak ciągle brakuje …

Po trzecie … wiecie o tym, że woda z łódzkich kranów jest najzdrowszą w Polsce? Ha! Zaskoczeni? Bo ja byłam bardzo. Wiele badań przeprowadzonych na niej, udowadnia to bez większego problemu. ;)

Ulica Piotrkowska … byłam przekonana, że będzie to jedna z wielu uliczek w centrum dużego miasta, oklejona banerami, banki będą stały jeden obok drugiego, ścisk i nic więcej. Tu także zaskoczenie. Po pierwsze, ciągnie się ona przez 4 km…przeszłam całą! :) Jest szeroka, zadbana, czysta … owszem, banki także są, ale nie brakuje sklepów, mnóstwa knajpek, klubów. A Nam udało się nawet załapać na darmową akcję coca-coli i za darmo dostaliśmy puszki z własnym nadrukiem + butelkę szklanej coli na wynos. :) Tak Łódź nas postanowiła ugościć. Nie powiem … największą ilość knajpek stanowią propozycję tureckiego kebaba ( nie wiem skąd takie upodobanie :D), ale to absolutnie nie przeszkadza! :)

Kolejną rzeczą, która urzeka to CZYSTOŚĆ. Przeszłam naprawdę sporo kilometrów tego miasta i opinie, że jest to brudne miasto … poszły w niepamięć! Pomimo mojej wielkiej miłości do Gliwic, stwierdzam, że to właśnie one w porównaniu z Łodzią się brudne jak cholera! 

KULTURA – muzea, teatry, pamiątkowe pomniki, tablice … Łódź bije na głowę w tym względzie nawet Warszawę! ( ale o tym troszkę więcej w kolejnym wpisie … pff, kajucie. :)

Tym wpisem chciałam się podzielić z Wami, przede wszystkim dlatego, że Łódź wzbudziła we mnie masę emocji, dlatego taka notka wprowadzająca miała na celu przekazanie wam tego w jak najprostszy sposób. :)

W kolejnych dniach będę odkrywała nowe zakątki Łodzi i udowadniała, że jest to świetne miejsce na wycieczki, a może także na to, żeby zostać tam dłużej …? :)

Top 10 na wakacje

blog

Ostatnio mam w końcu trochę więcej czasu niż zwykle i zaczynam nadrabiać zaległości muzyczne. Jeśli ktoś z was regularnie śledzi mojego bloga to dobrze wie, że słucham po prostu wszystkiego co wpadnie mi w ucho. Z racji tego, że są wakacje postanowiłam zaproponować Wam moją hit dziesiątkę! :) Pewnie większość z was je zna albo przynajmniej kojarzy, ale może akurat ktoś wybiera się na wyjazd wakacyjny i będzie potrzebował inspiracji, co (oczywiście legalnie :P) ściągnąć na MP3, dlatego już pędzę z pomocą! :)

1. Matthew Clarck & Sabina JeszkaSame Direction



2. Zedd ft. Jon BellionBeautiful Now 



3. Michael CalfanTreasured Soul



4. Kygo feat. Parson James - Stole The Show



5. Madcon feat. Ray Dalton  - Don’t Worry 



6. Maroon 5This Summer’s Gonna Hurt Like A Motherf****r 



7. Flo Rida ft. Robin Thicke & Verdine WhiteI Don’t Like It, I Love It 



8. Natalia NykielBądź Duży



9. Dj Antoine feat AkonHoliday



10. Afrojack ft. Mike Taylor - SummerThing! 


https://www.youtube.com/watch?v=dq-dIT-1nQY

Gwarantuję, że po przesłuchaniu tej listy, wakacyjny nastrój gwarantowany! :)

Buziaki!!

No to go … w Świat!

akademia

Powiem wam coś … w końcu zabieram się za moje drugie postanowienie noworoczne, ale tak naprawdę to wieloroczne. :P Od kilku lat obiecywałam sobie, że zacznę robić coś w kierunku turystyki. Nie tylko wyjeżdżać gdzieś na wakacje, ale coś więcej. I w tym roku już nie odpuszczę, za wiele lat straciłam. A co mam na myśli? Kurs rezydencki. :) W październiku w Katowicach rusza jego kolejna edycja i mam zamiar tam się znaleźć! A skąd takie marzenie? Już wyjaśniam …

Kiedy wyjechałam po raz pierwszy zagranicę, dalej niż Czechy lub Słowacja (a było to prawie 10 lat temu), zakochałam się w tego rodzaju pracy. Nie mam tutaj na myśli tego, że siedzisz sobie zagranicą kilka miesięcy w ciągu roku (chociaż nie powiem to też jest argument zdecydowanie ZA), ale chodzi mi o atmosferę, o zakres obowiązków, o kontakty z inną kulturą, ludźmi. To coś wspaniałego! Udało mi się być kilka razy na wyjeździe zagranicznym i miałam okazję poznać kilku rezydentów. Jednych lepszych, drugich gorszych, ale to co mnie urzekło w nich wszystkich to – radość z życia. Mimo tego, że żyją z dala od rodziny, wielu z nich jest bardzo samotnych to i tak cieszą się, że uczestniczą przez chwilę w życiu innych osób. Czasami się z nimi użerają, ale i tak w ogólnym rozrachunku wychodzą na plus. Dlaczego? Zapytałam o to, w 2008 rezydentkę w Bułgarii (byłam gówniarą, wiem), ale odpowiedziała mi takimi słowami, że pamiętam je po dziś. 

Wiesz Aniu … czasami mam ochotę wrócić do mojego małego, przytulnego mieszkanka i po prostu w nim zostać już na zawsze. To są momenty. Bo to co przeżywam tu, jest niewiarygodne i nikomu bym tego nie oddała. Poznaję mnóstwo ludzi, milszych, gorszych, nową kulturę, ale przede wszystkim samą siebie. Wyjechałam tu, nie znając nikogo, nawet średnio język, a każdego roku wracam do Polski jako nowa osoba. Znająca swoje mocne, słabe strony, ale przede wszystkim silniejsza. Ta praca uczy siły – samozaparcia, fizycznej, do użerania się z okropnymi ludźmi, do mierzenia się ze swoimi słabościami. Tego nikt mi nie odbierze.

Ten rok jest jak dla mnie strasznie zagmatwany, dlatego mam nadzieję, że krok w postaci kursu, ukaże mi to, że mam w sobie mnóstwo siły do walki ze wszystkim tym co stanie na mojej drodze! I jeśli będzie mi dane, już za rok, a może dwa wyjadę na swój pierwszy turnus wakacyjny, jako rezydent… Kto wie, co przyniesie życie, ale warto mieć jakiś cel w życiu, bo kiedy on znika, głupie myśli przychodzą do głowy. 

Dobranoc! :)

Siłownia na powietrzu – jestem na TAK!

Z racji tego, że staram się ostatnio wdrożyć moje postanowienia noworoczne w życie, stwierdziłam, że będę się z wami dzielić spostrzeżeniami na temat tego co mnie spotka na drodze do ich wypełnienia. :)

Dzisiaj miałam okazję, w końcu wypróbować siłownię, ale nie taką tradycyjną, lecz na powietrzu. Powiem szczerze, że nie byłam w ogóle przekonana do tego rodzaju rozwiązania po dziś. Cały czas wydawało mi się, że sprzęt, który tam znajdę będzie kolokwialnie mówiąc do dupy, że ludzie będą się gapić jak na dziwaka, że dostępne urządzenia wcale nie będą dostępne, bo banda gimnazjalistów albo pijaczków zrobi sobie z nich posiadówę, ale grubo się pomyliłam. :)

Podczas powrotu z naszych codziennych treningów w końcu zagościłyśmy tam na dłużej. I jestem zachwycona! ;) A dlaczego, już wam zdradzam…:)

1. O odpowiedniej porze jest szansa, że nikogo nie spotkacie.

Ten argument jest bardzo ważny dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportem. Nie każdy czuje się super pewnie w swoim ciele, dlatego często wolałby schować się przed całym światem i ćwiczyć po cichu. Ja należę do takich osób i pomimo tego, że moja siłownia usytuowana jest w samym centrum spacerowym osiedla, urządzenia są zamontowane w taki sposób, że nawet przechadzający ludzie obok, niekoniecznie widzą moje poczynania np. z wahadłem. :) Dodatkowo, kiedy wybierzecie się w godzinach porannych – gwarantuję, jedynymi obserwatorami będą starsze osoby, przechadzające się to tu to tam. ;)

2. Warunki klimatyczne są duże lepsze! 

Prawdziwe powietrze, podmuch wiatru, słoneczko, a nie stara klima albo wiatrak, a dodatkowo rażące światła lamp. Zawsze na siłowniach, tych tradycyjnych odstraszał mnie właśnie taki klimat. Za oknem słońce, wszystko tętni życiem, a w zamkniętym pomieszczeniu słychać tylko warkot urządzeń i zasapanych ludzi. Na powietrzu – nie brakuje wcześniej wspomnianych czynników, ale oprócz tego słychać śpiewające ptaszki, rozmowy innych ludzi (niekoniecznie na tematy sportowe :P), czuje się klimat prawdziwego lata … naprawdę to jest coś co mega motywuje!

3. Nie stoi nad tobą trener…:)

Ćwiczysz w swoim tempie, dokładną instrukcję obsługi urządzeń masz przed sobą, nie musisz przejmować się tym, że czasami wyglądasz śmiesznie, po prostu bawisz się tym co robisz! :) A taką zabawą da się więcej osiągnąć niż spinaniem się i braniem wszystkiego na poważnie. 

Siłownia na moim osiedlu wyposażona jest w takie urządzenia:

1) Orbitrek

2) Rowerek

3) Jeździec

4) Prasa nożna

5) Wahadło (moje ulubione ;D)

I kilka innych, których nazw nie pamiętam. :) Nie brakuje także miejsca na szachy i grę kółko i krzyżyk. ;)  Także, jeśli macie blisko siebie siłownie na powietrzu, korzystajcie z nich póki pogoda sprzyja!! :)

Buziaki Kochani! :*

mm

11692696_1610244915920273_2177398190959859410_n

Biegiem przez życie?

dbam-o-siebie.com.pl

Nowy miesiąc, nowy wpis … tak strasznie mi wstyd, że ostatnio was zaniedbałam. Tak naprawdę, zaniedbałam nie tylko was, ale i siebie. Uświadomiłam sobie, że w nadmiarze obowiązków i ciągłej gonitwy – znowu zapomniałam o własnym JA. O swoich planach, marzeniach, a przede wszystkim o obietnicach, które składałam sobie jakiś czas temu. Miałam wprowadzić wielkie zmiany w odżywianiu, w ubiorze, makijażu itd, itd., a co z tego wyszło? Niewiele. Bloga też zaniedbałam…Czas się zatrzymać….

Ale skłamałabym, że całkiem. :) Zaczęłam biegać, taaak. W końcu leniwa Ania wybrała się z odpowiednią motywatorką -> Olą (:*), muzyką i aplikacją ENDOMONDO w podróże po najbliższej okolicy. I to nie samochodem, ale na nogach. Nie z prędkością 1 km/h, ale nawet momentami 10 km/h. Na razie moja faza trwa 3 dni, jutro czwarty, ale już teraz jestem z siebie dumna. Małymi kroczkami, ale do przodu. Musiałam chyba w sobie znaleźć w końcu siłę na to, żeby wstać i iść przez życie dalej, cokolwiek by mi dawało. Nie obiecuję już, że będę pisać regularnie, bo znowu może mi coś wypaść, mogę nie mieć weny, a nie chcę was okłamywać. Mogę jedynie obiecać, że będę się starała jak tylko się da – regularnie zamieszczać swoje przemyślenia. :)

Mam nadzieję, że dacie mi kolejną szansę i tym razem was nie zawiodę! :) Bo już wiem na pewno, że nie ma co biec przez życie, ale warto czasami zwolnić tempa i zauważyć coś, co można było przegapić w pędzie cudzych spraw naokoło. 

Dobranoc!

Ustroń – mini przewodnik :)

Pogoda za oknem ostatnio dopisuje, dlatego czas najwyższy skomponować kolejny mini przewodnik. :) Tym razem po Ustroniu. To miejsce – jak wiecie z poprzednich wpisów – jest dla mnie szczególnie ważne, w końcu tam mój Narzeczony poprosił mnie o rękę, ale nie tylko dlatego uwielbiam to miejsce! :) Jeździłam tam od dzieciństwa do cioci i kuzynki (które bardzo serdecznie pozdrawiam) i od zawsze ciepło mi się kojarzy. :) Dzięki temu, że jeżdżę tam od wielu lat, miałam okazję widzieć jak to miasteczko zmienia się na moich oczach. Od Gliwic dzieli je jakieś 90 km, 1,5h drogi i już jesteś w innym klimacie. :) Dlatego poniżej znajdziecie moje 5 TOP miejsc w Ustroniu. :)

1. Centrum Ustronia (parki, sklepy, Rynek)

Znajdziecie w nim wszystko na co macie tylko ochotę. Zaczynając od klimatycznego rynku, mnóstwa knajpek, skończywszy na fajnych sklepach odzieżowych. :) Kiedy jest ładna pogoda, można chodzić wzdłuż głównych ulic i dotrze się do pięknego parku z drewnianymi rzeźbami i amfiteatrem na czele. Plusem tego miejsca jest to, że centrum nie jest tak wielkie, dzięki czemu można w niedużych odległościach znaleźć się, gdzie tylko człowiek ma ochotę. Aby dojść do wspomnianego przeze mnie parku, musicie od Rynku kierować się w stronę tak jakby Wisły, ul. Ignacego Daszyńskiego (zmieniającą się w 3 maja), cały czas prosto, miniecie(pyszną!) naleśnikarnię i wtedy kawałek za nią musicie odbić w lewo na nieduży skwerek, który poprowadzi Was do celu, czyli pięknego parku z amfiteatrem na czele. ;)

wiadomosci.ox.pl

2. Alejka wzdłuż Wisły

To zarówno trasa spacerowa, jak i rowerowa. Tam zresztą Marcin mi się oświadczył … :) Może znajdziecie tam naszą ławkę? Wtedy poproszę o zdjęcie na maila! :D Jest to bardzo długa alejka, ale idąc wzdłuż rzeki, naprawdę można się wspaniale wyciszyć i nawdychać świeżego, górskiego powietrza. :) 

images.photo.bikestats

3. Leśny Park Niespodzianek

Znajdziecie go w części Ustronia – Równicy. Najlepiej dojechać tam autem, ale można wybrać się na dłuższą wycieczkę piechotą. To zarówno rozrywka dla dzieci, jak i dorosłych. To właśnie tam możecie z bliska zobaczyć sarenki, jelenie, a nawet pokazy drapieżnych ptaków, takich jak jastrzębie czy orły. ;) 

funkydiva.pl

4. Czantoria

Kolej liniowa, piękne widoki – czego chcieć więcej? :) Każdy znajdzie tam coś dla siebie, niezależnie od pory roku. :) Na samej górze znajduje się tor saneczkowy (byłam, polecam jest ekstra!), więc rozrywka gwarantowana! Oczywiście, na samą górę prowadzi szlak, więc dla ludzi młodych i chętnych do mini wycieczek w góry, okazja idealna, żeby wypróbować swoją kondycję po zimie. :)

noclegiwisla.com

5. Ustroń Równica i Zawodzie

To część słynąca ze znanych piramidek. :) Spokojna okolica, piękne widoki, wokół same sanatoria. Te części Ustronia są położone troszkę wyżej niż centrum, więc jest to idealne miejsce dla amatorów długich spacerów, niekoniecznie po płaskim terenie. :)

bi.gazeta.pl

O Ustroniu mogłabym pisać i pisać, ale chce Wam tylko zasygnalizować i zachęcić, żebyście sami odkryli uroki tego miejsca i odwiedzali je, równie często jak ja! :)

Trzymajcie się cieplutko! :*

P.S.

Zdjęcia znalezione w sieci, bo niestety nie miałam swoich z tych miejsc, ale obiecuję, że to nadrobię. :)

Przewodnik – Jezioro Pławniowice :)

Dawno nie pisałam posta o zakątkach Gliwic i okolic, dlatego dzisiejszy wpis w końcu będzie tego dotyczył! :) Wędrujemy zatem między Niewiesze a Pławniowice – wsie w gminie Rudziniec, jakieś 20 km od Gliwic. 

Dzisiaj chce wam opowiedzieć o miejscu, które urzekło mnie na dobre jakieś 4 lata temu. Pomimo tego, że dużo wcześniej je znałam i o nim słyszałam, to dopiero wtedy odkryłam jego drugie piękno. Jezioro Pławniowice – bo o nim dziś mowa, to bardzo popularne miejsce na letnie leżakowanie, opalanie i kąpanie się. Taki obraz miałam przez większą część swojego dotychczasowego życia. Wszystko zmieniło się, kiedy pojechałam tam pierwszy raz w wiosnę, późnym po południem. Nagle miejsce, które w lato dudni życiem, kojarzące się z ludźmi, którzy włażą na siebie w poszukiwaniu skrawka miejsca do rozłożenia koca – jest CICHE i SPOKOJNE. Ba! Nawet romantyczne.

Składa się ono z plaży (naprawdę sporej), dwóch zalewów – jeden mniejszy (gdzie nie wolno się kąpać) i drugi – duży, przeznaczony właśnie dla zwolenników kąpieli wodnych. :) Dodatkowo rok temu, przeprowadzono tam gruntowny remont parkingu, strefy wypoczynkowej, przez co każdy może znaleźć coś dla siebie. Jedzenie, lody, piwo – dla każdego coś dobrego. ;) Wokół zalewu rozciągają się wspaniałe ścieżki spacerowe i rowerowe oraz las, gdzie można spacerować i odpoczywać do woli. Pławniowice, a w sumie Niewiesze to dla mnie drugie miejsce po moich sikornickich polach, które wpływa na mnie niesamowicie kojąco. :) Przed obroną licencjata – to tam wybywałam, jak tylko miałam auto do dyspozycji. :)))

Dla tych co chcą tam dłużej pobyć istnieje możliwość wynajęcia domku letniskowego, pola namiotowego, a nawet na terenie kąpieliska znajdują się dwa hotele wraz z restauracjami (idealnymi na przyjęcie weselne), więc można śmiało z tych opcji skorzystać. :)

Co ja będę zresztą mówić/pisać – poniżej dodaje zdjęcia, które udało mi się zrobić zarówno w zimę, wiosnę i lato + na FB dołączę króciutki filmik przedstawiający zmodernizowaną część kąpieliska. :) Wyłączcie głos – to jest nieważne co tam mówię! :)

DSC_0182DSC_0178IMG_20140606_165623IMG_20140606_16580420150222_164910

DSC_0176