Fashionable – dla mnie BLOG 2014 ROKU!

Dla mnie jesteście zwycięzcami już teraz, niezależnie od wyników końcowych! :) 

Kochani, 

jestem baaaardzo początkującą blogerką, dlatego nawet nie przeszło mi przez myśl, żeby wystartować w tym zacnym konkursie, ale są osoby, które zasługują w pełni na ten zaszczyt i na miano blogu roku 2014! Dla mnie faworytami jest Ania i Kuba Zając - znakomite małżeństwo, które jest dla mnie wzorem do naśladowania pod każdym względem! :) 

Na ich blog trafiłam bodajże w październiku poprzedniego roku, zupełnie przez przypadek. Od tamtej pory, nie ma dnia, żebym tam po coś nie zajrzała. Nowe inspiracje modowe, ciasteczka na święta, wspaniałe wpisy i zdjęcia ślubne – znajdziecie właśnie tam. :)

To, ze możecie czytać moje bardzo początkujące wpisy, jest tak naprawdę zasługą Ani. To ona, nawet nieświadomie zainspirowała mnie do tego, że warto robić coś co Cię kręci, spróbować, bo przecież to nic nie kosztuje. 

Pomimo tego, że nigdy nie miałyśmy okazji się spotkać na żywo, kiedy miałam kryzys, bo tęskniłam za moim chłopakiem, który był miesiąc w delegacji – Ania świetnie mnie rozumiała, nigdy nie było sytuacji, żeby nie odpisała mi na wiadomość. 

Od tej pary bije wspaniałe ciepło – w ich wpisach, w wywiadach, które możecie znaleźć na ich blogu. Dla mnie są wzorem do naśladowania. Miłości, pracy i pasji. Dlatego im należy się miano BLOGU 2014! :) Zmienili moje życie, pomogli mi uwierzyć w siebie i za to mają u mnie milion statuetek! 

Możemy im jednak pomóc w tym konkretnym konkursie, głosując na nich, wystarczy jeden sms, którym dodatkowo pomożecie Fundacji Dzieci Niczyje.

AAAAAAAA jeśli ktoś z Was nie zna FASHIONABLE.COM.PL, niech mi tam od razu zagląda! :) Ostrzegam … uzależnia. 

10959844_1008338305847166_8436260366144672466_n

P.S.

Zapamiętajcie dobrze ten adres: http://fashionable.com.pl/ :)))))))

 

Marzenia małe i duże

Są takie momenty w życiu, kiedy jesteś bardzo nabuzowana/-y energią, aby robić tysiąc rzeczy na minutę. Zdobywać szczyty, nowe znajomości, odwiedzać nowe miejsca, robić zupełnie prekursorskie rzeczy … I nagle przychodzi moment zwątpienia. Przecież to bezsensu, robię to źle itd....takie teksty przewijają Nam się przez głowę. Niestety nie jest mi to obce. Jestem z natury osobą, która ma wielkie chęci, motywacje i różnie bywa z ich realizacją. Zamykam oczy i przenoszę się w ten inny świat. Słuchawki na uszach, a przed oczami widzę plażę, morze, czasami ślub, pełno romantycznych scen i inne moje marzenia. Jest ich cała masa, ale ciągle brakowało mi sił, aby zacząć coś w ich kierunku robić. Dlaczego? Przede wszystkim paraliżował mnie strach. Bałam się braku akceptacji, być może rozczarowania. 

Podobnie było z tym blogiem. Wczoraj, kiedy ogłosiłam na moim profilu na FB, że prowadzę bloga, podając dodatkowo link do niego, nie czułam strachu wręcz byłam bardzo pozytywnie do tego nastawiona. Gdy obudziłam się rano moje podejście było zupełnie odwrotne od stanu z wieczora. Zaczęłam się zastanawiać czy się nie ośmieszę, jak inni będą na mnie patrzeć. Biłam się z myślami, aż do 19:00. W pewnym momencie poczułam nawet zażenowanie tym, że pokazuje się z tej strony moim znajomym. Dziwne, co nie? Szczególnie, że do tej pory nie miałam prawa odczuć jakiejś niechęci z ich strony. Wręcz przeciwnie – ludzie są zaskoczeni, ale czuję, że są w tym moim przedsięwzięciu razem ze mną! :) Przynajmniej część. :) Myśląc o tym przez cały dzień doszłam do kolejnego wniosku. Nie warto nigdy dać się sparaliżować temu okropnemu uczuciu jakim jest strach. W żadnej sytuacji życiowej – nawet czasami tej najgorszej. Człowiek w momencie, kiedy podporządkuje się lękowi nie jest w stanie robić nawet najprostszych rzeczy w życiu, a co dopiero spełniać marzeń, walczyć o swoje życie itp. 

Każdy z Nas ma kontrolę nad swoim życiem. Owszem, Bóg, los czy jakikolwiek inny czynnik (w zależności co w kto wierzy) ma w nim swój udział, ale to my jesteśmy kowalami swojego losu. Nawet organizm człowieka w momencie utraty tej kontroli, sam fizjologicznie się poddaje. Nie warto czekać na to, jak się sama nadarzy okazja. Jeśli my nie będziemy chcieli jej stworzyć, ona sama nie przyjdzie. 

Jeśli macie swoje plany/marzenia realizujcie je. Nawet jeśli niektóre z nich wydają się głupie albo wręcz nierealne. Spróbujcie. To przecież nic nie kosztuje. Może być tak, że faktycznie się nie uda wcale, ale nie będziecie mieli przeświadczenia, że nie spróbowaliście. To bardziej boli, uwierzcie mi. W każdym aspekcie życia. :) Wiem co mówię.

Marzeń Wam nikt nie ukradnie, nikt też nie zrealizuje ich za Was.

P.S.

Ja, oczywiście jeśli tylko mogę to z chęcią Wam w czymś pomogę. :) Możecie śmiało pisać do mnie wiadomości na FB albo na maila. 

Trzymajcie się cieplutko, a ja idę walczyć z zapaleniem krtani! :*

Tutaj link do fanpage na FB:


https://www.facebook.com/loveblueeyeann?fref=ts

demotywery.pl