Poznajcie Zuzkę!

Jest ciepły jesienny poranek. Zuza jak zawsze rano wstaje do pracy, żegna się ze swoim psem i idzie, a w sumie to biegnie, bo zawsze wszędzie się spóźnia. Wsiada do swojego miejskiego, małego autka i jedzie. Uwielbia jazdę samochodem. Mogłaby zajmować się tym zawodowo, ale nic z tego! Zuza to spełniona kobieta sukcesu. No … prawie. Ma na pewno marzenia, aby taką kobietą być. Zawsze o wszystkich dba naokoło, ale nie dba o samą siebie. Wiecznie roztrzepane włosy, niekoniecznie dobrze dobrane dodatki do ubrań. Markowe ciuchy? Pff, zapomnijcie. Liczy się prostota i szybkość nakładania na siebie poszczególnych warstw ubrań, bo przecież jest jej zawsze zimno. Ale wróćmy do wątku głównego …

Dojeżdza pod wielki gmach i idzie zmierzyć się ze swoim szefem. Uff, co za człowiek. Jak ma dobry humor to można śmiać się z nim do rozpuku, ale jak nadepnie mu się na piętę to idą iskry, ale na pewno nie pozytywne! Zuzka pracuje jako asystentka w jednej z firm w dużym mieście. Niejeden pomyśli - Co to musi być za szycha! Ona też czasami tak myśli, ale tylko przez chwilę. Dopóki nie spotka innych koleżanek z jej środowiska … Długie nogi, figury jak marzenie, drogie ciuchy, szydercze spojrzenia … Zuzka to uwielbia. ;) W końcu jeśli z czymś/kimś przebywasz w ciągu dnia dłużej niż 5 godzin, staje Ci się bardzo bliski…:) 

Zuzka ma faceta. Świetnego. Dobrze zarabia, jest przystojny, ogarnięty życiowo. Żyć nie umierać, ale …. jak zawsze jest ale. Przez jej kompleksy cały czas ma wrażenie, że nastąpi taki moment w życiu, że ten idealny wycinek z jej życia, w końcu zniknie. Do jednej z tych pięknych, zgrabnych i milutkich dziewczyn, które tylko czekają, kiedy usłyszą, że jest wolny. 

Moja bohaterka ma także przyjaciółki. Na nie, może zawsze polegać. Każda z nich jest inna, ale każda jest cudowna w inny sposób. Kiedy ma doła, wystarczy wyciągnąć telefon i ekipa ratunkowa przybywa pod wskazany adres! :) Tacy ludzie to skarb nad skarbami! 

Ma jeszcze wiele tajemnic, które z pewnością odkryjemy podczas jej przygód!

Poznajcie … Zuzę J. 

lileky
https://www.youtube.com/watch?v=J3YkeJNxwsw

Wszystko powiedziane nie WPROST

600akpa_kamil_durczok

Nie przypuszczałam, że ta sprawa ruszy mnie aż tak bardzo, ale jednak stało się inaczej. Nie wiem dlaczego, może dlatego, że pracowałam kilka razy jako dziennikarz, że studiuje taki kierunek? Jedno jest pewne. Nie podoba mi się sposób w jaki media teraz niszczą Kamila Durczoka.

Nie będę wypowiadać się na temat rzekomego molestowania, bo nie ma na razie na ten temat żadnych dowodów, są jedynie pogłoski rzucone przez anonimową kobietę. Natomiast chce wypowiedzieć się o artykule, który został zamieszczony w poprzedni poniedziałek na łamach „Wprost”.

Według mnie Sylwester Latkowski robi z niegdyś poważnego tygodnika, niskiej klasy tabloid. Skoro śledztwo dziennikarskie ma dotyczyć molestowania to w jakim celu przytaczana jest w artykule informacja o zajściu z 16 stycznia. Przecież ona nie ma nic wspólnego z poprzednim materiałem dziennikarskim. Owszem, opisuje co najmniej dziwne zdarzenie, ale jest to według mnie prywatna sprawa pana Durczoka. To czy za przeproszeniem ćpa, pije czy chodzi gdziekolwiek ma ochotę, ale robi to po pracy to nie powinno nikogo obchodzić. Czytałam gdzieś, że przecież on jest wzorem młodych ludzi, więc nie ma prawa robić czegoś z nim niezgodnego. Owszem dziennikarzem jest dobrym i wielu ludzi może czerpać z niego inspirację w swojej pracy, ale przecież nigdy nie było sytuacji, że był na wizji np. pijany – co niektórym się zdarzyło i jakoś wielkiego śledztwa na ten temat nie było. Mam wrażenie, że w tym przypadku chodzi tylko i wyłącznie o zniszczenie życia zawodowego i prywatnego pana Kamila. Nie znam go osobiście, miałam okazję raz w życiu go zobaczyć i sam wtedy stwierdził, że jest cholerykiem i nie jest łatwy do współpracy. To, owszem po nim widać, ale to czy kogoś molestował? Na odpowiedź na to pytanie powinnyśmy poczekać, a nie z góry oceniać kogoś, kiedy nie ma na to jednoznacznych dowodów. Bezpodstawnymi oskarżeniami można zniszczyć kogoś w ciągu sekundy. Zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Ja, jestem PÓKI CO całym sercem z Kamilem Durczokiem i wcale się tego nie wstydzę.

Wiem, że pewnie ten wpis odbije się bez większego echa albo wręcz przeciwnie – niektórzy mnie za niego zlinczują … TRUDNO. Mamy wolność słowa i mam prawo powiedzieć/napisać co sądzę. 

Dziękuję za uwagę. 

P.S.

Obiecuję, że kolejny wpis będzie przyjemniejszy. :)