Siłownia na powietrzu – jestem na TAK!

Z racji tego, że staram się ostatnio wdrożyć moje postanowienia noworoczne w życie, stwierdziłam, że będę się z wami dzielić spostrzeżeniami na temat tego co mnie spotka na drodze do ich wypełnienia. :)

Dzisiaj miałam okazję, w końcu wypróbować siłownię, ale nie taką tradycyjną, lecz na powietrzu. Powiem szczerze, że nie byłam w ogóle przekonana do tego rodzaju rozwiązania po dziś. Cały czas wydawało mi się, że sprzęt, który tam znajdę będzie kolokwialnie mówiąc do dupy, że ludzie będą się gapić jak na dziwaka, że dostępne urządzenia wcale nie będą dostępne, bo banda gimnazjalistów albo pijaczków zrobi sobie z nich posiadówę, ale grubo się pomyliłam. :)

Podczas powrotu z naszych codziennych treningów w końcu zagościłyśmy tam na dłużej. I jestem zachwycona! ;) A dlaczego, już wam zdradzam…:)

1. O odpowiedniej porze jest szansa, że nikogo nie spotkacie.

Ten argument jest bardzo ważny dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportem. Nie każdy czuje się super pewnie w swoim ciele, dlatego często wolałby schować się przed całym światem i ćwiczyć po cichu. Ja należę do takich osób i pomimo tego, że moja siłownia usytuowana jest w samym centrum spacerowym osiedla, urządzenia są zamontowane w taki sposób, że nawet przechadzający ludzie obok, niekoniecznie widzą moje poczynania np. z wahadłem. :) Dodatkowo, kiedy wybierzecie się w godzinach porannych – gwarantuję, jedynymi obserwatorami będą starsze osoby, przechadzające się to tu to tam. ;)

2. Warunki klimatyczne są duże lepsze! 

Prawdziwe powietrze, podmuch wiatru, słoneczko, a nie stara klima albo wiatrak, a dodatkowo rażące światła lamp. Zawsze na siłowniach, tych tradycyjnych odstraszał mnie właśnie taki klimat. Za oknem słońce, wszystko tętni życiem, a w zamkniętym pomieszczeniu słychać tylko warkot urządzeń i zasapanych ludzi. Na powietrzu – nie brakuje wcześniej wspomnianych czynników, ale oprócz tego słychać śpiewające ptaszki, rozmowy innych ludzi (niekoniecznie na tematy sportowe :P), czuje się klimat prawdziwego lata … naprawdę to jest coś co mega motywuje!

3. Nie stoi nad tobą trener…:)

Ćwiczysz w swoim tempie, dokładną instrukcję obsługi urządzeń masz przed sobą, nie musisz przejmować się tym, że czasami wyglądasz śmiesznie, po prostu bawisz się tym co robisz! :) A taką zabawą da się więcej osiągnąć niż spinaniem się i braniem wszystkiego na poważnie. 

Siłownia na moim osiedlu wyposażona jest w takie urządzenia:

1) Orbitrek

2) Rowerek

3) Jeździec

4) Prasa nożna

5) Wahadło (moje ulubione ;D)

I kilka innych, których nazw nie pamiętam. :) Nie brakuje także miejsca na szachy i grę kółko i krzyżyk. ;)  Także, jeśli macie blisko siebie siłownie na powietrzu, korzystajcie z nich póki pogoda sprzyja!! :)

Buziaki Kochani! :*

mm

11692696_1610244915920273_2177398190959859410_n

ZUMBA i egoizm – co ich łączy?

www.b-fit.pl

Nie do końca byłam przekonana, kiedy słyszałam opinie, że aktywność fizyczna pomaga ludziom się otworzyć, poprawić humory itd. Jednak od kiedy zaczęłam co tydzień systematycznie chodzić na ZUMBĘ to widzę, że w tych opiniach jest wiele prawdy. :)

Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek to powiem, ale od pewnego czasu kocham poniedziałki! Nie dlatego, że mam wolne od uczelni (chociaż nie powiem to też jest ważne:)), ale przede wszystkim dlatego, że o 17:00 wyłączam się dla wszystkich i wszystkiego i mam tę godzinę tylko i wyłącznie dla siebie. Pomimo tego, że jest wokół mnie kilkanaście innych kobiet to czuję, że wtedy nic ani nikt mnie nie ogranicza…;) To jest wspaniałe uczucie! 

W ZUMBIE, bo o niej piszę nie liczą się umiejętności, ale chęć do ćwiczeń, dystans do siebie i satysfakcja z tego, że opanowało się kolejny krok. Ja, z każdym kolejnym spotkaniem z tym rodzajem sportu coraz bardziej to czuję i rozumiem. :) 

Wychodzę potem na dwór, gdzie pogoda jeszcze płata niezłego figla, ale mam to gdzieś. :) Idę spokojnie do samochodu, padnięta, ale jak bardzo uśmiechnięta i wracam do domu. Owszem, tu już nie ma czasu na siebie, jest czas na kupę innych obowiązków, JA zaciera się nieodwracalnie, ale tylko na tydzień … :) 

Kobitki, ale i mężczyźni znajdźcie w swoim kalendarzu chociaż godzinkę dla samych siebie w ciągu tygodnia. Każdy tego potrzebuje – zwolnić troszkę bieg (chociaż przy ZUMBIE nie bardzo da radę się zatrzymać :D), pomyśleć tylko i wyłącznie o sobie, stać się takim zdrowym egoistą. Zrobi to Wam nie tylko dobrze na ciało, ale umysł też to doceni. Jeśli złapiecie bakcyla (a ja powoli chyba go łapię) będziecie starali się wygospodarować coraz więcej czasu na swoją aktywność i zarażać nią innych. 

WYCHODZIĆ ZZA BIUREK, KSIĄŻEK I KOMPUTERÓW I MARSZ ZROBIĆ COŚ DLA SIEBIE!

Nie raz, nie dwa, ale systematycznie…:) Dopiero wtedy poczujecie, że żyjecie. :)

P.S.

Przesyłam też kilka piosenek na zachętę z moich zajęć. ;) Pewnie Was zaskoczą, ale ZUMBA to nie tylko kubańskie rytmy. :D

Gliwice – mini przewodnik cz.2

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona Waszym zainteresowaniem poprzednim wpisem, dlatego od razu kuje żelazo póki gorące i tworzę ciąg dalszy mojej prywatnej mapy po Gliwicach! ;)

1. Lotnisko 

Tak, tak – mamy swój prywatny, dość sporych rozmiarów port lotniczy! :) Haczyk jest jedynie taki, że lądują na nim co najwyżej awionetki i szybowce. :) Dzięki temu ma swój urok. Zachwyca nie tylko wielkością, ścieżką rowerową wokół niego, ale ma ten charakterystyczny klimat, który od zawsze kojarzył mi się z takimi niedużymi aeroklubami. Najpopularniejszy jest samolot – tzw. Antek. Początek jego historii sięga II wojny światowej. Kiedy wznosi się nad płytę ( a w sumie przede wszystkim trawę :D) lotniska, pół miasta go słyszy! :) Kojarzy mi się on strasznie z moim dzieciństwem. Nawet kiedyś była możliwość wycieczki z nim nad miastem, ale jako dziecko stchórzyłam i bardzo tego żałuję, bo teraz już chyba nie uda mi się nim nigdy polecieć. Lotnisko znajduje się na Trynku, jednej z dzielnic Gliwic. Niedaleko ode mnie. :) Oprócz hangarów z samolotami znajdziecie tam restaurację, plac zabaw dla dzieci, a w maju zamienia się ono w jedną wielką imprezę dla studentów – IGRY. Także dla każdego coś dobrego tam się znajdzie. :)

malgorzatareligia.glog.plpanoramio,companoramio.com

2. Osiedle Waryńskiego

Dlaczego? Po pierwsze, mieszkają tam baaaardzo fajni ludzie. :) Po drugie, oprócz bloków, można znaleźć tam namiastkę właśnie tej swojskości o której pisałam w poprzedniej notce. Wystarczy pójść kawałek za garaże znajdujące się na wprost pętli autobusowej, a już jesteś na wielkiej polanie, a na niej? Nieduże jeziorko, żaby i inne małe stwory. ;) Idealne miejsce na romantyczne spacery, ale też na zwykłe z pieskiem. :) Z drugiej strony, kiedy przejdzie się przez baaardzo ruchliwą ul. Kozielską trafia się w kolejne ciekawe miejsce. Pola, a kawałek dalej las. :) Tutaj też, każdy może znaleźć coś dla siebie. :) Poniżej screen ze street view, aby ułatwić ewentualne dojście do jeziorka. ;)

pola

3. Lodowisko TAFLA

Znajdziecie je na ul. Akademickiej 29, w pobliżu kampusu o którym wczoraj pisałam. :) Jego plusem jest to, że jest kryte, więc pomimo czasami nie sprzyjającej aury zimowej na dworze od listopada do mniej więcej kwietnia możecie sobie na nim pojeździć. :) Pomimo tego, że może nie należę do osób uwielbiających sport to na łyżwy w okresie zimowym z chęcią się wybieram. :) Koszty nie są zbyt duże, nawet wynajęcia jazdobutów. :)

polska.travel.pl

nocowanie.pl

4. Park Szwajcaria

Troszkę skryty, może mało popularny, ale zupełnie nie wiem dlaczego. Znajdziecie go tuż przy ul. Łabędzkiej w Gliwicach, niedaleko Cmentarza Centralnego. Przyznam się szczerze, że już dawno mnie tam nie było, a bardzo żałuję, bo rok temu został on bardzo zmodernizowany i jest po prostu przepiękny. ;) Poniżej dołączę zdjęcia to sami się przekonacie o czym mówię. :)

gliwice.naszemiasto.plgliwice.naszemiasto.plgliwice.naszemiasto.plgliwice.naszemiasto.pl

5. Park Chopina

Znajduje się w samym centrum miasta. Aktualnie, to praktycznie w samym centrum budowy DTŚ w Gliwicach, ale spokojnie – uroku nie traci. ;) Wręcz przeciwnie. Teraz można go jeszcze bardziej docenić. Oprócz tego, że na jego terenie znajdują się stare, zabytkowe drzewa, to właśnie tam znajduję się słynna Palmiarnia Miejska. :) Pełno zieleni, zwierzaczków i jedno z największych w Polsce centrum akwarystyczne – to wszystko w jednym miejscu. :) Jeśli chcecie to zobaczyć, śmiało wpadajcie do Parku Chopina. :)

mzuk.plmzuk.gliwice.plmiasto-knurów.plpolishwinnipeg.pl

Ech… to zaledwie kilka miejsc, a ja tak bardzo zapragnęłam ich wszystkich na JUŻ. ;) W Gliwicach jest jeszcze pełno innych zakątków o których pewnie nawet JA nie mam pojęcia, ale przez te dwa wpisy chciałam Wam chociaż troszkę przybliżyć te moje kochane miasto. :) Mam nadzieję, ze choć troszkę mi się to udało. ;)

Kiedy wyzdrowieje wybędę na podbój nowych miejscówek i na pewno jeszcze niejeden wpis pojawi się na ich temat. :)

 

Gliwice – mini przewodnik cz. 1

Obiecałam, że będą pojawiały się tutaj także informacje o ciekawych miejscach, o których może część z Was nie ma zielonego pojęcia. Jako pierwsze pojawią się moje ukochane Gliwice. Miasto położone na Śląsku, jakieś 30 km od centrum, czyli Katowic. Leżą one w zachodniej części województwa przez co są niezwykle urokliwe. Oprócz tego, że są stale modernizującym się miastem to czuć w nich klimat swojskości, można nawet powiedzieć, że wsi. ;) Oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa. :)

Nie będę Was zalewać informacjami ile tu jest dzielnic, z czego one słyną, bo możecie to spokojnie przeczytać na którejkolwiek ze stron poświęconych Gliwicom. Chciałabym pokazać Wam moje ulubione miejsca. Dzisiaj, pokaże Wam miejsca stricte w mieście, ale zapewniam Was, że nie zabraknie wpisu o okolicach Gliwic, które są równie piękne, a może nawet piękniejsze? :)

1. Osiedle Sikornik

Tak, tak – to moja dzielnica w której się wychowałam, dlatego pewnie tak ją uwielbiam. Chociaż, znam kilku ludzi, którzy mieszkają zupełnie gdzie indziej, a przyznają mi rację, że to miejsce ma swój urok. Po pierwsze, to nie jest typowe blokowisko. Wiadomo, takie budynki stanowią 70% tego osiedla, ale jest tutaj pełno zieleni – przez całą dzielnice ciągnie się dłuuuuuga alejka, przyozdobiona drzewkami, ławeczkami. W jesień, gdy leżą na niej piękne złote liście, na prawdę jest magicznie. Zresztą, ja uwielbiam tam spacerować przez cały rok. :) Po drugie, pola. Osiedle jest otoczone pięknymi widokami. Można wyjść kawałek za bloki i poczuć całkowitą wolność. Stajesz tam i widzisz panoramę połowy miasta. Z daleka słychać szum samochodów z autostrady, nad głową latają Ci samolociki z pobliskiego areoklubu, a Ty stoisz pośrodku pola i jesteś w pełni wolna/-y! :) To jest niesamowite uczucie! Kiedy mam zawsze coś do przemyślenia, chce się zrelaksować mój cel jest właśnie TAM. Trzeba z tego szybko korzystać, bo osiedle cały czas się urbanizuje i tych magicznych miejsc pewnie za kilka lat będzie jak na lekarstwo. Więc kto jeszcze mnie nie odwiedził to zapraszam jak najszybciej!! :) Na poparcie tego co piszę, dołączam kilka zdjęć. :) Nawet mój pies uwielbia tam biegać. ;)

IMG056piespola2. Starówka

Gliwice mają piękną starówkę – szczególnie po remoncie. Według mnie nie odbiega żadnymi standardami nawet od samego Krakowa! :) Wiadomo, jest ona duuużo mniejsza, ale równie magiczna. Wszystkie okolice wokół Rynku są wyłożone kostką brukową, kamienice pięknie odnowione – przez co chodząc po niej można poczuć klimat, kiedy owe budynki były budowane. Pewnie część z Was nawet o tym nie wie, ale gliwicka starówka stała się w tamtym roku planem filmowym produkcji Klub włóczykijów, w której główną rolę gra Tomasz Karolak. :)

gliwice.eugliwice.gazeta.plpodroze.onet.pl

3. Plac Piłsudskiego

Plac znajdujący się w centrum miasta – praktycznie zaraz obok Urzędu Miejskiego. Oprócz wielkiego pomnika Józefa Piłsudskiego znajduje się tam piękny zestaw fontann, które w lato tryskają wodą, podświetlaną na różne kolory, natomiast w zimę zamieniają się w strugi pięknych światełek świątecznych. Na prawdę jest magicznie. Szczególnie po zmroku. ;)

architektura.muratorplus.plpanoramio.comarchitektura.muratorplus.pl

4. Ulica Akademicka

Czyli, po prostu kampus akademicki Politechniki Śląskiej. Do niedawna ta ulica niczym się nie wyróżniała, może jedynie tym, że po prostu znajdowały się na niej budynki akademickie. Po remoncie i wyłączeniu jej z ruchu samochodów – wypiękniała. :) Nowa nawierzchnia, piękna fontanna, ciekawe pomysły na oznaczenia wydziałów. To na prawdę może przyciągać. :)

gliwice.naszemiasto.plgliwice.naszemiasto.plgliwice.eu

5. Gliwicka Radiostacja

Tu miała swój początek II wojna światowa. Słynna prowokacja gliwicka wydarzyła się na obecnej ul. Tarnogórskiej. Atrakcją nie jest tylko gliwicka wieża Eiffla, ale także ładne otoczenie wokół niej. Warto dodać, że wieża podświetlana jest różnymi kolorami, np. w ubiegłym roku, aby pokazać solidarność z Ukrainą, przez moment stała się żółto-niebieska.

obiektywnieslaskie.plorendz.flog.plgliwice.gazeta.pl

6. Wszelkie „domkowe” dzielnice Gliwic – Żernica, Brzezinka, Ostropa, Wilcze Gardło

Ja uwielbiam każde z nich. Kiedy mamy możliwość jeździmy w któreś z tych miejsc i po prostu spacerujemy. To są takie miejsca, które są niby częścią miasta, ale tam życie biegnie zupełnie inaczej. Są z dala od tego zgiełku. Można tam odpocząć, zwolnić tempo. Poza tym wtedy zawsze mi się marzy taki swój mały domeczek, w mieście, a w sumie to poza nim. :) Jeśli chcecie się rozmarzyć i podpatrzeć życie innych szczęściarzy to walcie tam śmiało. :) Pozytywne nastawienie do życia gwarantowane! ;)

To dopiero początek mojego prywatnego przewodnika po Gliwicach. Mogłabym pisać i pisać, ale nie chce Was zalać całą masą informacji, bo przedobrze. :) Będę je dawkować. Mam nadzieję, że chociaż jedna osoba zainteresuje się bardziej tym moim kochanym miastem i odwiedzi je w chwili wolnego. :)

P.S.

Część zdjęć, niestety znowu musiała zostać pobrana, bo zapalenie krtani skutecznie uniemożliwia mi wychodzenie i strzelanie zdjęć. Obiecuje, że jak tylko wyzdrowieje na blogu będą same moje foty! 

Trzymajcie się ciepło! :* :)