No to go … w Świat!

akademia

Powiem wam coś … w końcu zabieram się za moje drugie postanowienie noworoczne, ale tak naprawdę to wieloroczne. :P Od kilku lat obiecywałam sobie, że zacznę robić coś w kierunku turystyki. Nie tylko wyjeżdżać gdzieś na wakacje, ale coś więcej. I w tym roku już nie odpuszczę, za wiele lat straciłam. A co mam na myśli? Kurs rezydencki. :) W październiku w Katowicach rusza jego kolejna edycja i mam zamiar tam się znaleźć! A skąd takie marzenie? Już wyjaśniam …

Kiedy wyjechałam po raz pierwszy zagranicę, dalej niż Czechy lub Słowacja (a było to prawie 10 lat temu), zakochałam się w tego rodzaju pracy. Nie mam tutaj na myśli tego, że siedzisz sobie zagranicą kilka miesięcy w ciągu roku (chociaż nie powiem to też jest argument zdecydowanie ZA), ale chodzi mi o atmosferę, o zakres obowiązków, o kontakty z inną kulturą, ludźmi. To coś wspaniałego! Udało mi się być kilka razy na wyjeździe zagranicznym i miałam okazję poznać kilku rezydentów. Jednych lepszych, drugich gorszych, ale to co mnie urzekło w nich wszystkich to – radość z życia. Mimo tego, że żyją z dala od rodziny, wielu z nich jest bardzo samotnych to i tak cieszą się, że uczestniczą przez chwilę w życiu innych osób. Czasami się z nimi użerają, ale i tak w ogólnym rozrachunku wychodzą na plus. Dlaczego? Zapytałam o to, w 2008 rezydentkę w Bułgarii (byłam gówniarą, wiem), ale odpowiedziała mi takimi słowami, że pamiętam je po dziś. 

Wiesz Aniu … czasami mam ochotę wrócić do mojego małego, przytulnego mieszkanka i po prostu w nim zostać już na zawsze. To są momenty. Bo to co przeżywam tu, jest niewiarygodne i nikomu bym tego nie oddała. Poznaję mnóstwo ludzi, milszych, gorszych, nową kulturę, ale przede wszystkim samą siebie. Wyjechałam tu, nie znając nikogo, nawet średnio język, a każdego roku wracam do Polski jako nowa osoba. Znająca swoje mocne, słabe strony, ale przede wszystkim silniejsza. Ta praca uczy siły – samozaparcia, fizycznej, do użerania się z okropnymi ludźmi, do mierzenia się ze swoimi słabościami. Tego nikt mi nie odbierze.

Ten rok jest jak dla mnie strasznie zagmatwany, dlatego mam nadzieję, że krok w postaci kursu, ukaże mi to, że mam w sobie mnóstwo siły do walki ze wszystkim tym co stanie na mojej drodze! I jeśli będzie mi dane, już za rok, a może dwa wyjadę na swój pierwszy turnus wakacyjny, jako rezydent… Kto wie, co przyniesie życie, ale warto mieć jakiś cel w życiu, bo kiedy on znika, głupie myśli przychodzą do głowy. 

Dobranoc! :)