Się zadziało …. :)

IMG_20141128_214834

Jak pewnie zauważyliście przez ostatnie kilka dni troszkę zamilkłam na blogu i FB, ale mam nadzieję, że mam COŚ na swoje usprawiedliwienie … ;)

Przez ostatnie kilka dni wiele rzeczy wydarzyło się w moim życiu i musiałam troszkę pobyć w tym realnym świecie. W sumie stało się coś bardzo ważnego. Mogę siebie nazywać narzeczoną. Dziwne to troszkę, ale fajne. :) Kilka osób zarzuciło mi, że jakoś mało się cieszę, ale to całkowita nieprawda! Bardzo się cieszę, ale nie chcę mówić o tym ciągle na głos, bo boje się, że ktoś zły to usłyszy i zechce mi to zabrać. Wtedy byłabym baaaaaaaaaaaaaaaardzo zła. 

Kurde to naprawdę się stało (ciągle nie dowierzam :P) …. po prawie 4 latach dostałam wymarzony pierścionek, usłyszałam wspaniałe słowa i niby nic się nie zmieniło, ale jednak … WSZYSTKO. Mam wrażenie, że dorosłam. Nie chodzi o to, że byłam dzieckiem, bo chyba aż tak źle ze mną nie było, ale w głębi serca stałam się bardziej dojrzała. Zaczęłam więcej rzeczy kalkulować, a nie tylko kierować się marzeniami. Dostrzegłam, że teraz zaczyna się już proza życia. Tak naprawdę. Fajnie jest studiować, spotykać się z przyjaciółmi, ale trzeba w końcu wziąć się za siebie i myśleć co będzie dalej. Powiem Wam szczerze, że w momencie, kiedy padło słynne zdanie z ust mojego Marcina: Czy zostaniesz moją żoną?ogarnęła mnie panika, w mojej głowie pojawiły się pytania: Jak to? Już? Teraz? Przecież ja mam 22 lata … Długo jednak się nie zastanawiałam, kazałam mu szybko wstać i powiedziałam z pełną świadomością TAK. :) Kiedy myślę o tym dorosłym życiu, to wiecie co? Nie boje się. Będzie raz łatwiej raz trudniej, ale jakoś to będzie. :) W końcu jesteśmy „zaklepani” dla siebie … :)

P.S. 

O samych oświadczynach, które mi się przydarzyły też wkrótce napiszę, ale póki co muszę się nacieszyć moim narzeczonym, bo ucieka mi na miesiąc w delegację do Niemiec. :( Sami rozumiecie … :)

IMG_20150214_212730