Panika

Macie czasami takie myśli, że jesteście w złym miejscu i czasie? Ja właśnie takie mam.

Wydaje mi się, że wszystko dzieje się poza mną. Nie mam kontroli nad własnym życiem. Wszystko żyje po swojemu. Każdy z moich organów i przedmiotów, które tylko w teorii są moją własnością – robią co chcą i uważają za słuszne. Uświadamiam sobie, jak w wielu przypadkach podjęłam złą decyzję – zaufałam nie tym osobom co powinnam, nie doceniłam tych, którzy odeszli, poszłam w lewo zamiast w prawo. Studiuje to, a nie tamto. Mieszkam tu, a nie tam. Czuje się spanikowana. Chcę uciec. Zacząć wszystko od nowa. Nie sama, ale tylko z tymi, którzy są ze mną naprawdę, a przede wszystkim chce wziąć ze sobą wszystkie niezrealizowane marzenia.

1. Podróże

2. Fotografia

3. Sylwetka z liceum

4. Pewność siebie

5. Ciebie. 

Finito. 

Moje walentynki = nowa miłość!

Spokojnie, nie będzie to wpis w stylu bardzo romantycznym, ale będzie też o miłości. I to chyba tej najważniejszej. Rodzicielskiej. ;)

Dzisiejszy dzień, praktycznie cały spędziłam z moją MAMĄ. Już dawno nie miałyśmy tyle czasu dla siebie, jak dziś. Wspólny wyjazd za miasto, spacerowanie, obgadywanie (wiem, wiem jędze jesteśmy) innych ludzi, wspominanie bliskich, których już z nami nie ma, to jest coś co strasznie naładowało mnie energią. Poraz pierwszy, od bardzo wielu lat potraktowałam moją mamę, jak moją przyjaciółkę. Czerpałam niesamowitą satysfakcję z jej uśmiechu, kiedy widziała jak niosę jej ulubioną kawę, białą z ekspressu, a dodatkowo wielki kawałek ciasta (bo w końcu ona na diecie nie jest). Potem wspólne zakupy … mierzyła chyba z 10 sukienek, śmiała się, bo w niektórych wyglądała przekomicznie, a ja … nie wkurzałam się, jak to zazwyczaj bywało, że siedzi w przymierzalni 3 godziny, ale bawiłam się razem z nią. Nie pamiętam tak udanego dnia, jak ten dzisiejszy. I wiecie co sobie uświadomiłam? Taka MIŁOŚĆ jest najważniejsza na świecie. Gdyby nie mama, tata, nie byłoby Nas, nie bylibyśmy tymi ludźmi, którymi jesteśmy teraz.

Dziękuję za tę MIŁOŚĆ.

Kocham Cię Ela! ;-)

44276_1257444894726_5700110_n

Miarka się przebrała!

Dziś jest ten dzień, kiedy Zuzka ma ochotę zabić wszystkich i wszystko co rusza się wkoło niej. I nie, nie ma żadnego PMS-u ani nic z tych rzeczy, jest najzwyczajniej w świecie wkurzona! Każdy, którego spotkała na swojej drodze musiał dołożyć jej po swoje trzy grosze. Zacznijmy od mamy.

Krystyna, bo tak zwą jej mamę uważa, że jej córka to wieczna nieudaczniczka. Za gruba, za leniwa, mało ją szanująca i generalnie jeden wielki niewypał. Oczywiście, kiedy ma przypływy miłości nie szczędzi Zuzie telefonów typu: Kocham Cię moja mała córeczko, co robisz Kochanie, martwię się itd. itd. Generalnie jaka pogoda taki humor Krystyny. Nie zmienia to jednak faktu, że dzisiaj rano, kiedy wyjątkowo miała wolny dzień od pracy, obudził ją telefon od mamusi. Uwaga … poznała nowego faceta (a! Dodajmy, że zakochuje się srednio co trzy miesiące) i stwierdziła, że wprowadzi się do niej po dwóch tygodniach znajomości. Oczywiście to wielka miłość i facet 20 lat od niej młodszy na pewno również to uczucie odwzajemnia, bo przecież willa pod miastem, odziedziczona po trzecim mężu, woła z daleka: Kochaj mnie! Ech, na argumenty Zuzy, poraz kolejny matka zaregowała słowami: Zazdrościsz mi! Bo ja w wieku 60 lat mam takie powodzenie, że szok, a Ty ledwo przy sobie trzymasz tego swojego biednego narzeczonego. Przecież on tylko czeka, kiedy nadarzy się okazja, by spieprzyć, gdzie pieprz rośnie! A tu mamusia ma rację. Z pieprzeniem Zuza ma niewiele wspólnego. Nie raz jest jej to wypominane, kiedy zamawia do domu jedzenie, zamiast ugotować coś samej. Więc pewnie w końcu F. ucieknie do krainy pieprzu i soli długowłosej blondyny albo brunetki. 

Kolejny telefon = kolejna katastrofa. Zadzwonił wcześniej wspomniany wspaniały narzeczony, że uwaga…wyjeżdża! Nie na miesiąc, nie na trzy, ale na pół roku. Obiecał jej kiedyś, że nie będzie czekał z takimi wiadomościami do powrotu z pracy, więc tą wspaniałą informację przekazał jej już o 11:00. Spokojnie, będzie wracał raz w miesiącu na tydzień! Wow! Już nie mogę się doczekać! Kolejnym argumentem przemawiającym za tym, ze ten wyjazd to wielka szansa dla NICH, to miejsce – Francja, a dokładniej Nicea. No żyć nie umierać! Szkoda tylko, że dla niego. :) Wybrała życie z architektem, więc niewiele miała w tej materii do gadania. Ale dzięki jego podróżom mieli wspaniałe wyjazdy na wakacje …. Byli w Monaco, Paryżu, Mediolanie, a nawet w Pekinie. Podziwiali wszelkie budynki zaprojektowane przez firmę F&L. Piętro po piętrze, pokój po pokoju….Ech, cóż to były za widoki! Oczywiście w trakcie takich wyjazdów trzeba spotkać się ze starymi znajomymi, więc Zuza poczciwie potakiwała i uśmiechała się do jeszcze większych buców biznesowych niż Filip i udawała, że wykłady o nowych technologiach zastosowanych w budynkach na terenach sejsmicznych są interesujące i jak najbardziej zrozumiałe dla przeciętnego szaraka. Tak mijały 3 dni i trzeba było wracać do Polski, bo kolejne projekty wzywały. No, przepraszam w Pekinie Zuza spędziła 6 dni! Łącznie z podróżą. :) Nie zmieniało to faktu, że kochała tego buca na zabój…

Trzecia informacja, która normalnie wzniozłaby ją pod niebosa to … wiadomość o ślubie jej najlepszej przyjaciółki. Super…skacze z radości! Ale tylko przez chwilę…STOP! Ona jest z facetem dwa lata i poważnie wzięli się za organizację wesele, a ona … jest z Filipem – 7 lat, 3 lata narzeczeństwa i kolejny rok w rozjeździe. Brzmi bombowo. Jak tak dalej pójdzie, wyjdzie za mąż w wieku, kiedy Krystyna wychodziła za trzeciego.

Godzina 20:30 – czas najwyższy, aby Zuza położyła się spać i uciekła przed spojrzeniem narzeczonego, kiedy wróci w końcu do domu. Nie chce pokazywać, jak bardzo jest dzisiaj słaba.

Dobranoc.

pinger

Poznajcie Zuzkę!

Jest ciepły jesienny poranek. Zuza jak zawsze rano wstaje do pracy, żegna się ze swoim psem i idzie, a w sumie to biegnie, bo zawsze wszędzie się spóźnia. Wsiada do swojego miejskiego, małego autka i jedzie. Uwielbia jazdę samochodem. Mogłaby zajmować się tym zawodowo, ale nic z tego! Zuza to spełniona kobieta sukcesu. No … prawie. Ma na pewno marzenia, aby taką kobietą być. Zawsze o wszystkich dba naokoło, ale nie dba o samą siebie. Wiecznie roztrzepane włosy, niekoniecznie dobrze dobrane dodatki do ubrań. Markowe ciuchy? Pff, zapomnijcie. Liczy się prostota i szybkość nakładania na siebie poszczególnych warstw ubrań, bo przecież jest jej zawsze zimno. Ale wróćmy do wątku głównego …

Dojeżdza pod wielki gmach i idzie zmierzyć się ze swoim szefem. Uff, co za człowiek. Jak ma dobry humor to można śmiać się z nim do rozpuku, ale jak nadepnie mu się na piętę to idą iskry, ale na pewno nie pozytywne! Zuzka pracuje jako asystentka w jednej z firm w dużym mieście. Niejeden pomyśli - Co to musi być za szycha! Ona też czasami tak myśli, ale tylko przez chwilę. Dopóki nie spotka innych koleżanek z jej środowiska … Długie nogi, figury jak marzenie, drogie ciuchy, szydercze spojrzenia … Zuzka to uwielbia. ;) W końcu jeśli z czymś/kimś przebywasz w ciągu dnia dłużej niż 5 godzin, staje Ci się bardzo bliski…:) 

Zuzka ma faceta. Świetnego. Dobrze zarabia, jest przystojny, ogarnięty życiowo. Żyć nie umierać, ale …. jak zawsze jest ale. Przez jej kompleksy cały czas ma wrażenie, że nastąpi taki moment w życiu, że ten idealny wycinek z jej życia, w końcu zniknie. Do jednej z tych pięknych, zgrabnych i milutkich dziewczyn, które tylko czekają, kiedy usłyszą, że jest wolny. 

Moja bohaterka ma także przyjaciółki. Na nie, może zawsze polegać. Każda z nich jest inna, ale każda jest cudowna w inny sposób. Kiedy ma doła, wystarczy wyciągnąć telefon i ekipa ratunkowa przybywa pod wskazany adres! :) Tacy ludzie to skarb nad skarbami! 

Ma jeszcze wiele tajemnic, które z pewnością odkryjemy podczas jej przygód!

Poznajcie … Zuzę J. 

lileky
https://www.youtube.com/watch?v=J3YkeJNxwsw

Początek czy koniec?

W moim życiu, ostatnio wydarzyło się wiele dziwnych, nieprzewidywalnych rzeczy. Nie bardzo wiedziałam, jak to wszystko odebrać. Były momenty płaczu, wręcz lamentu, czasami radości. Czułam się, a właściwie to czuje, że nie panuje nad swoim życiem, że pewne rzeczy dzieją się poza mną. Moje serce nie współgra z rozumem, moje usta podobnie. Mówię to, czego nie chcę, a myślę to, czego nigdy nie powiem. Dlaczego? Bo wiem, że ktoś mógłby mnie źle zrozumieć, zerwać ze mną kontakt, znienawidzić? Tak, chyba dlatego. Miałam być w przyszłym roku szczęśliwą żoną, mieliśmy wiele planów i wspólnych marzeń. Obecnie – to wszystko się rozmyło. Jestem ja i on, osobno. To historia jak wiele innych i pewnie nie było by w niej nic nadzwyczajnego, ale przecież … ona spotkała mnie! Jak to?! Jak dwójka ludzi, która się kocha, może przestać ze sobą współgrać, dosłownie rozjeżdżać się we wspólnym życiu? Tak się zdarza i tłumacze sobie, że jeśli dwie połówki są sobie pisane to prędzej czy później się i tak spotkają. Nie wiem jak będzie w moim życiu, aktualnie nic nie wiem. Nawet nie wiem czy i co czuję. Jestem zawieszona kilka metrów ponad ziemią i nie wiem czy to moment, żeby spaść z hukiem na ziemię czy unieść się jeszcze wyżej, ponad szczyty swoich możliwości? Nie umiem wrócić do samokontroli …

Sesja tak naprawdę już się rozpoczęła. Dzisiaj jedno kolokwium, w weekend dwa egzaminy, a ja jestem w totalnej rozsypce. Nie mam na to weny, siły, ochoty … bo strasznie nie lubię niepewności. A ostatnio żyję w niej pernamentnie. Nie życzę takiego stanu nikomu. To wyniszcza od środka, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Mam nadzieję, że będziecie niemymi świadkami tego, jak w końcu wychodzę z tej niepewności … w dodatku silna.

Od pewnego czasu niniejsze motto, jest dla mnie jedynym drogowskazem na przyszłość:

1370797171_by_AsiaDe_600

Spokojnych Świąt!

Kochani,

ostatnio nie wiem w co ręce włożyć, dlatego w te Święta chciałabym życzyć Wam i sobie CZASU. Momentu na zatrzymanie się, przemyślenie swojego życia. Może tego co robimy źle? Tu pozostawiam już miejsce Waszej fantazji. :)

Oprócz czasu życzę Wam wielu radości, nie tylko w ten czas, ale na cały rok. Zdrowia – bo jeśli go nie ma, to nie ma się tak naprawdę nic. Miłości – bo ona uskrzydla, daje siłę napędową do działania! Spokoju – każdy z Nas czasem potrzebuje wyciszenia. W dzisiejszych czasach to wręcz wskazane. :)

Natomiast moje prywatne życzenie jest takie, że będziecie dalej mi kibicować w prowadzeniu bloga, przeżywać ze mną szczęścia i (czasem pewnie niestety) smutki i stworzymy fajną społeczność, która będzie istniała nie tylko on-line, ale także off-line! :)

Radosnych Świąt Wielkanocnych! :*

11130097_10202703850435888_8075338976969085783_o

P.S.

Zdjęcie zrobione wczoraj – najpiękniejsze miejsce na ziemi! <3

 

Ustroń – mini przewodnik :)

Pogoda za oknem ostatnio dopisuje, dlatego czas najwyższy skomponować kolejny mini przewodnik. :) Tym razem po Ustroniu. To miejsce – jak wiecie z poprzednich wpisów – jest dla mnie szczególnie ważne, w końcu tam mój Narzeczony poprosił mnie o rękę, ale nie tylko dlatego uwielbiam to miejsce! :) Jeździłam tam od dzieciństwa do cioci i kuzynki (które bardzo serdecznie pozdrawiam) i od zawsze ciepło mi się kojarzy. :) Dzięki temu, że jeżdżę tam od wielu lat, miałam okazję widzieć jak to miasteczko zmienia się na moich oczach. Od Gliwic dzieli je jakieś 90 km, 1,5h drogi i już jesteś w innym klimacie. :) Dlatego poniżej znajdziecie moje 5 TOP miejsc w Ustroniu. :)

1. Centrum Ustronia (parki, sklepy, Rynek)

Znajdziecie w nim wszystko na co macie tylko ochotę. Zaczynając od klimatycznego rynku, mnóstwa knajpek, skończywszy na fajnych sklepach odzieżowych. :) Kiedy jest ładna pogoda, można chodzić wzdłuż głównych ulic i dotrze się do pięknego parku z drewnianymi rzeźbami i amfiteatrem na czele. Plusem tego miejsca jest to, że centrum nie jest tak wielkie, dzięki czemu można w niedużych odległościach znaleźć się, gdzie tylko człowiek ma ochotę. Aby dojść do wspomnianego przeze mnie parku, musicie od Rynku kierować się w stronę tak jakby Wisły, ul. Ignacego Daszyńskiego (zmieniającą się w 3 maja), cały czas prosto, miniecie(pyszną!) naleśnikarnię i wtedy kawałek za nią musicie odbić w lewo na nieduży skwerek, który poprowadzi Was do celu, czyli pięknego parku z amfiteatrem na czele. ;)

wiadomosci.ox.pl

2. Alejka wzdłuż Wisły

To zarówno trasa spacerowa, jak i rowerowa. Tam zresztą Marcin mi się oświadczył … :) Może znajdziecie tam naszą ławkę? Wtedy poproszę o zdjęcie na maila! :D Jest to bardzo długa alejka, ale idąc wzdłuż rzeki, naprawdę można się wspaniale wyciszyć i nawdychać świeżego, górskiego powietrza. :) 

images.photo.bikestats

3. Leśny Park Niespodzianek

Znajdziecie go w części Ustronia – Równicy. Najlepiej dojechać tam autem, ale można wybrać się na dłuższą wycieczkę piechotą. To zarówno rozrywka dla dzieci, jak i dorosłych. To właśnie tam możecie z bliska zobaczyć sarenki, jelenie, a nawet pokazy drapieżnych ptaków, takich jak jastrzębie czy orły. ;) 

funkydiva.pl

4. Czantoria

Kolej liniowa, piękne widoki – czego chcieć więcej? :) Każdy znajdzie tam coś dla siebie, niezależnie od pory roku. :) Na samej górze znajduje się tor saneczkowy (byłam, polecam jest ekstra!), więc rozrywka gwarantowana! Oczywiście, na samą górę prowadzi szlak, więc dla ludzi młodych i chętnych do mini wycieczek w góry, okazja idealna, żeby wypróbować swoją kondycję po zimie. :)

noclegiwisla.com

5. Ustroń Równica i Zawodzie

To część słynąca ze znanych piramidek. :) Spokojna okolica, piękne widoki, wokół same sanatoria. Te części Ustronia są położone troszkę wyżej niż centrum, więc jest to idealne miejsce dla amatorów długich spacerów, niekoniecznie po płaskim terenie. :)

bi.gazeta.pl

O Ustroniu mogłabym pisać i pisać, ale chce Wam tylko zasygnalizować i zachęcić, żebyście sami odkryli uroki tego miejsca i odwiedzali je, równie często jak ja! :)

Trzymajcie się cieplutko! :*

P.S.

Zdjęcia znalezione w sieci, bo niestety nie miałam swoich z tych miejsc, ale obiecuję, że to nadrobię. :)

Rocznicowo i zaręczynowo jednocześnie :)

10882251_10202209746003586_7224173938724182720_n

Dzisiaj mija dokładnie 4 lata od kiedy jestem z tym moim „dziadygą” i dlatego postanowiłam, że wpis będzie poświęcony bardzo ważnemu wydarzeniu, które miało miejsce kilka dni temu. :) Dla stałych czytelników staje się jasne o czym on  będzie … ZARĘCZYNY. ;)

TEN dzień zaczął się dość zwyczajnie, nic nie zapowiadało, że to będzie akurat DZISIAJ. Gdzieś tam w sercu czułam, że te wydarzenie wkrótce nastąpi, ale i tak było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Nie będę Was zanudzała opisem całego dnia, bo troszkę sekretów też muszę mieć, ale o najważniejszym momencie nie omieszkam NIE wspomnieć. ;)

Pojechaliśmy do Ustronia – totalny spontan, ale to jest w tym wszystkim najfajniejsze. Jak się potem okazało, miał mnie zabrać do Wisły (spędziliśmy tam Sylwestra i to był bardzo dla Nas ważny wyjazd :* ) i oświadczyć mi się właśnie w tym miejscu, ale oczywiście JA musiałam mu troszkę pokrzyżować te plany swoją upartością. :P No nieważne – taka już jestem.

W każdym razie – jesteśmy w tym Ustroniu, spacerujemy sobie po alejce wzdłuż Wisły (ja prywatnie to miejsce nazywam sobie Parkiem Chopina – analogicznie do gliwickiego :)) i nagle zatrzymujemy się przy ławce, na której podczas Naszego pierwszego wspólnego wyjazdu wyryliśmy na niej swoje inicjały. Z racji tego, że było na niej dużo śniegu, zaczęło to być dla mnie co najmniej dziwne, ale nie dałam nic po sobie poznać. Nagle słyszę: Aniu, zanim stąd odejdziemy chciałbym Ci coś powiedzieć (….) Reszty nie pamiętam, bo zobaczyłam jak z kieszeni wyłania się czerwone serduszko … Nawet nie wiem, kiedy klęknął i zapytał się mnie czy zostanę jego żoną, bo kazałam mu jak najszybciej wstać, bo inni ludzie się na Nas patrzyli (a ja strasznie nie lubię takich sytuacji), zgodziłam się na wszystko i pośpiesznie SAMA założyłam sobie ten piękny pierścionek. :D Jak zawsze musiałam najbardziej romantyczną chwilę troszkę popsuć, ale podobno to u mnie urocze! Następne kilka minut (a może i godzin ?!) byłam jak w amoku, totalnie nie ogarniałam tego co się dzieje i dopiero wieczorem kiedy siadłam na swoim łóżku, popatrzyłam na moją prawą rękę, powiedziałam sobie w duchu: I tak oto stałam się narzeczoną, a on narzeczonym. :) 

Historia pewnie jak wiele innych, ale dla mnie najbardziej wyjątkowa i najważniejsza w całym Naszym dotychczasowym wspólnym byciu i życiu! :)

Trzymajcie za Nas kciuki, bo wbrew pozorom, wiele musimy jeszcze przetrwać, żeby móc w pełni się sobą cieszyć! :)

P.S.

Przesyłam kilka zdjęć z Ustronia i Wisły, które udało mi się zrobić akurat w tym roku. ;) I dołączę wyprawkę do Niemiec dla uciekiniera z okazji rocznicy. ;)

DSC_0090DSC_0089DSC_0090 DSC_009110915264_10202259507447591_1531049483099639817_nDSC_0127

Się zadziało …. :)

IMG_20141128_214834

Jak pewnie zauważyliście przez ostatnie kilka dni troszkę zamilkłam na blogu i FB, ale mam nadzieję, że mam COŚ na swoje usprawiedliwienie … ;)

Przez ostatnie kilka dni wiele rzeczy wydarzyło się w moim życiu i musiałam troszkę pobyć w tym realnym świecie. W sumie stało się coś bardzo ważnego. Mogę siebie nazywać narzeczoną. Dziwne to troszkę, ale fajne. :) Kilka osób zarzuciło mi, że jakoś mało się cieszę, ale to całkowita nieprawda! Bardzo się cieszę, ale nie chcę mówić o tym ciągle na głos, bo boje się, że ktoś zły to usłyszy i zechce mi to zabrać. Wtedy byłabym baaaaaaaaaaaaaaaardzo zła. 

Kurde to naprawdę się stało (ciągle nie dowierzam :P) …. po prawie 4 latach dostałam wymarzony pierścionek, usłyszałam wspaniałe słowa i niby nic się nie zmieniło, ale jednak … WSZYSTKO. Mam wrażenie, że dorosłam. Nie chodzi o to, że byłam dzieckiem, bo chyba aż tak źle ze mną nie było, ale w głębi serca stałam się bardziej dojrzała. Zaczęłam więcej rzeczy kalkulować, a nie tylko kierować się marzeniami. Dostrzegłam, że teraz zaczyna się już proza życia. Tak naprawdę. Fajnie jest studiować, spotykać się z przyjaciółmi, ale trzeba w końcu wziąć się za siebie i myśleć co będzie dalej. Powiem Wam szczerze, że w momencie, kiedy padło słynne zdanie z ust mojego Marcina: Czy zostaniesz moją żoną?ogarnęła mnie panika, w mojej głowie pojawiły się pytania: Jak to? Już? Teraz? Przecież ja mam 22 lata … Długo jednak się nie zastanawiałam, kazałam mu szybko wstać i powiedziałam z pełną świadomością TAK. :) Kiedy myślę o tym dorosłym życiu, to wiecie co? Nie boje się. Będzie raz łatwiej raz trudniej, ale jakoś to będzie. :) W końcu jesteśmy „zaklepani” dla siebie … :)

P.S. 

O samych oświadczynach, które mi się przydarzyły też wkrótce napiszę, ale póki co muszę się nacieszyć moim narzeczonym, bo ucieka mi na miesiąc w delegację do Niemiec. :( Sami rozumiecie … :)

IMG_20150214_212730

SKODA CITIGO I VOLKSWAGEN UP górą!

Tak jak obiecałam – dzisiaj dużo przyjemniejszy i z przymrużeniem KOBIECEGO oka przekaz ode mnie. :)

Ludzie, którzy osobiście mnie znają, wiedzą, że uwielbiam siedzieć za kółkiem i każda podróż (nawet do centrum miasta) to dla mnie frajda. Z tego też powodu częściej zdarza mi się obserwować innych uczestników ruchu, ale także samochody, którymi się poruszają. :) Jestem kobietą, więc najczęściej moją uwagę przykuwają właśnie one za kółkiem. Po moich obserwacjach doszłam do wniosku, że my – babeczki specjalizujemy się w kupowaniu małych, miejskich samochodów, które wszędzie się zmieszczą (tak wiem, wiem mało odkrywcze :P). Postanowiłam, że wyróżnię tutaj dwie spokrewnione ze sobą marki, które uwielbiam i wszystkim zainteresowanym polecam. :) Może akurat któraś z Was stoi przed takim wyborem i coś ten wpis pomoże. :)

Skoda Citigo i Volkswagen UP!

Zaraz się dowiem, że umieszczam je na pierwszym miejscu, bo sama je mam, ale tak nie jest. :) Po prostu miałam okazję jeździć czy jako pasażer czy kierowca innymi małymi autkami i to właśnie je wspominam najlepiej. Dlaczego? Już piszę.

Te dwa auta, to niby twory innych marek, ale tak naprawdę to jest to samo, w troszkę innym opakowaniu. Wszystkie części pochodzą z grupy VW, więc Skoda niczym nie odbiega od swojego kuzyna. :) Jaki jest plus tych części? DOSTĘPNOŚĆ i w miarę dobra cena. Inne marki mają to do siebie, że albo kosztują masę pieniędzy albo są bardzo trudno dostępne i trzeba je specjalnie ściągać np. ze Stanów Zjednoczonych.

Po drugie, pomimo niedużych silników (1 litrowe) mają moc. Nie chodzi o szarżowanie czy coś takiego, ale po prostu na autostradzie nie trzeba bać się tego, że TIR-y nas z każdej strony objadą albo co gorsze – będą „walić” w Nas kamieniami, bo nie jesteśmy w stanie ich wyprzedzić. Rozpędzają się do 100 km/h w ciągu 12 s, co jak na tej wielkości samochody jest sporym wyczynem.

Po trzecie, estetyka. Mam nadzieję, że nikogo nie obrażę, ale inne miejskie autka z epoki lat 2010-2015 wyglądają na bardzo tanie i mało bezpieczne.  Trzeszczące elementy plastikowe, wszystko cięte od „siekiery” – powoduje odczucie, że to auto jest bardzo delikatne. W tych modelach absolutnie nie ma się takiego wrażenia. Wręcz przeciwnie – ładna tapicerka, stylowa deska rozdzielcza, generalnie kształt samochodu, jak dla mnie jest bardzo profesjonalny. Pomimo tego, że oczywistym jest, że materiały wykorzystywane do nich nie są tak drogie i dobre jak np. w AUDI Q5. Jednak na zewnątrz naprawdę są bardzo ładne (co dla mnie jest bardzo ważne). :) Dodatkowo te małe autka posiadają mnóstwo elementów przydatnych podczas podróży: miejsce na kwity parkingowe, nawigację, radio :))), miejsce na zdjęcie, schowek, uchwyt multimedialny. I oczywiście – klimatyzację!

Po czwarte, bezpieczeństwo. Samochody posiadają wiele zabezpieczeń, które mogą się przydać podczas jazdy np. po mieście. W tym opisie skupie się przede wszystkim na Skodzie, bo ją znam od podszewki. ;)

City Safe Drive – funkcja awaryjnego hamowania

Dzięki czujnikowi laserowemu system „obserwuje” otoczenie przed autem i, w razie wykrycia przeszkody, pomoże w zatrzymaniu pojazdu. City Safe Drive działa przy prędkości do 30 km/h, a jego zasięg wynosi 10 m.

Poduszki bezpieczeństwa

ŠKODA Citigo to samochód, który podczas testów zderzeniowych Euro NCAP uzyskał maksymalną notę - 5 gwiazdek. Auto posiada w standardzie aż 4 poduszki bezpieczeństwa. Gdy z przodu w foteliku podróżować będzie dziecko, poduszkę pasażera można łatwo dezaktywować.

Bezpieczna konstrukcja

Przednia i tylna część auta zaabsorbuje dużą ilość energii podczas ewentualnego zderzenia, a specjalne mocowanie silnika zapobiegnie jego przedostaniu się do kabiny pasażerskiej.​

Układ ESP

ESP stale nadzoruje tor jazdy samochodu, porównując go z torem zadanym przez kierowcę. W przypadku wykrycia odchylenia, ESP reaguje natychmiast, stabilizując tor jazdy. Układ wykorzystuje przy tym funkcje ABS, ASR i kilku dodatkowych czujników. ESP ułatwia opanowanie auta w sytuacji utraty stabilności, np. podczas niekontrolowanego poślizgu, powodując ograniczenie momentu obrotowego i przyhamowanie odpowiednich kół.

Oprócz wyżej wymienionych elementów SKODA posiada jeszcze takie elementy jak:

  • ABS - skutecznie zapobiega blokowaniu kół podczas hamowania,
  • MSR – zapobiega utracie przyczepności podczas hamowania silnikiem,
  • Asystent hamowania – wspomaga kierowcę podczas nagłego i nieprzewidzianego hamowania,
  • ASR – zapobiega utracie przyczepności podczas ruszania i przyspieszania na śliskiej nawierzchni,
  • Kontrola ciśnienia w oponach – informuje kierowcę o poziomie ciśnienia w oponach,
  • Asystent ruszania pod wzniesienie – zapobiega stoczeniu się auta podczas ruszania pod wzniesienie. :)

Po piąte, przestrzeń. Może się wydawać, że takie małe autko nic w sobie nie pomieści, a tu się grubo można pomylić. Ja mieszczę dwie walizki w bagażniku (owszem z małą pomocą składania siedzeń z tyłu ;P), 4 opony do wymiany i wiele innych cudów. :)

Przestrzeń to nie tylko bagażnik, ale miejsce dla pasażerów. Miałam okazję jechać m.in. Toyotą Aygo, w której czuje się jak w puszce, nie mogę wyciągnąć nóg ani wygodnie się rozsiąść. W UP-ie i Citigo nie ma z tym najmniejszego problemu – mówią to nawet pasażerowie, którzy jadą z tyłu albo mają 1,90 m wzrostu. ;)

Generalnie – ja te auta kocham i gdybym miała jeszcze raz wybierać, wybrałabym jedno z nich za każdym razem. :) Polecam zarówno je Paniom, ale także Panom, bo mają w sobie TO COŚ. Jest wiele wersji wyposażenia, różnych dodatków. Więc każdy może znaleźć idealną wersję zarówno cenową i parametryczną dla siebie. :)

P.S.

Ten opis jest z perspektywy kobiecej, więc mam nadzieję, że nie zawiodłam nikogo tym, że nie podałam jakiś tam parametrów, których żaden NIEspecjalista nie zrozumie. :)

Buziaki! ;*

autoevolutionmotokobiety.plmotofilm.plmoto.wp.plsedancoupecars.commotohobby.netmotofilm.pl

 www.v10.pli.plsc.comauto-news.de