Powrót, powrót, powrót …

Dobra, nie ma żadnego tłumaczenie. Zawaliłam i tyle. Przepraszam.

W moim życiu przez ostatnie kilka miesięcy naprawdę wiele się działo. Zwroty akcji, czasami bardzo ważne decyzję. Problemy zdrowotne i jeszcze wiele, wiele innych rzeczy spowodowało, że przestałam tu zaglądać. Wracam już (poraz nie wiem który), ale postaram się tym razem na stałe.

Zacznę od tego co u mnie … studia, przyjaciele, a no właśnie. Ten ostatni wątek chciałabym poruszyć w tej notce. Kiedyś pisałam o tym, że przyjaźni nie da się tak do końca zdefiniować. Pomyliłam się. Ostatnie wydarzenia w moim życiu (a o nich trochę później) spowodowały, że zaczynam wyraźnie widzieć, komu na mnie zależy, a komu jestem tylko potrzebna. Najlepsze jest to, że ludzie myślą, że ja tego nie widzę czy nie chcę widzieć. A prawda jest zupełnie inna. Po prostu czekam na ten moment, kiedy sami wpadną we własne sidła. Sidła egoizmu. Brzydzę się tym tak cholernie. Dlaczego tak wielu osobom wydaje się, że wiedzą lepiej co jest dla mnie lepsze? Czyżby chodziło o ich własne cele i plany, które mogą nieco ulec modyfikacji przez pewne zmiany w moim życiu? Chyba tak, a nawet na pewno.

Ale ja się nie dam, wiecie? To jest moje życie i mogę i przede wszystkim chcę je przeżyć po SWOJEMU, a nie po TWOJEMU. ;-)

Troszkę gorzki ten wpis, jak na początek, ale potrzebowałam takiego katharis…

Buziaki dla tych PRAWDZIWYCH!

Piosenka idealna: