Przygotowania ślubne cz.1

Uff, ten wpis powstawał dobre kilka dni, ale mam nadzieję, że efekt będzie zadowalający. Ostatnio jestem tu rzadziej, ale to tylko dlatego, że semestr akademicki nabiera tempa i coraz więcej pracy, zarówno w jednej, jak i drugiej szkole wpada w moje ręce. Nie o tym jednak ma być ten wpis, ale chciałam się ładnie usprawiedliwić … :)

Temat ślubu na blogu ostatnio przycichł, ale tylko dlatego, że zajęłam się działaniami realnymi. Klamka zapadła – 30.07.2016 , jeśli nic się nie wydarzy, pożegnam się raz na zawsze ze stanem wolnym. Jak sobie o tym pomyślę to, aż mnie ściska w żołądku, ale z drugiej strony …. jestem strasznie podekscytowana.:) Każdego dnia odkrywam coraz lepiej temat organizacji ślubu i wesela. Uświadamiam sobie, że nie wszystko robię po kolei, ale małymi kroczkami mam nadzieję, że dojdę ( a w sumie to dojdziemy) przed ołtarz. :)

Decyzja o 30.07.2016 to nie jedyny krok, który został już w tym kierunku poczyniony. Z racji tego, że data, jak na rezerwacje sali jest dość późna, musieliśmy właśnie od tego zacząć. Ba! W sumie dzięki temu, że zwolnił się mój wymarzony termin, w wymarzonej sali to podjęliśmy spontaniczną decyzję właśnie o tej dacie. :) Dom weselny, w którym chcemy zorganizować nasze przyjęcie jest oddalony od Gliwic jakieś 25 km, ale już od kilku lat przeżywałam i podglądałam to miejsce z nadzieją, że może uda mi się kiedyś tam zorganizować wesele i fartem – to właśnie tam udało się zdobyć miejsce! (może to znak?) 

casamento-restaruacja.pl

Kolejny krok, to podjęcie decyzji o tym, że na naszym weselu zagra DJ, a nie zespół. Przede wszystkim dlatego, że jest to bardziej ekonomiczne. W momencie, kiedy wynajmujemy DJ koszty wyżywienia na sali, ponosimy za jedną osobę, a nie np. za 5-osobowy zespół. Po drugie orientując się w stawkach, DJ jest po prostu tańszy, co nie oznacza, że gorszy. :) Większość z nich jest zarówno konferansjerem, jak i DJ. Muzykę dobieracie sami, a jeśli będziecie mieli z nim dobre relacje, to nawet podeśle wam propozycje na pierwszy taniec czy podziękowania dla rodziców. Na takiego zresztą padł nasz wybór. Warto jednak, zawsze przejrzeć opinie na Internecie, popytać znajomych czy nawet w okresie weselnym przejechać się pod salę, w której gra dany DJ i podsłuchać jak sobie radzi. Z racji tego, że nie zostało nam aż tak dużo czasu, podjęliśmy decyzję jedynie na podstawie poleceń przez znajomych, filmików na YT i opinii na Internecie – mam jednak nadzieje, że spełni nasze, a przede wszystkim oczekiwania gości. ;) 

dj na wesele.pl

Następny krok – nie popuściłam w tym temacie Marcinowi i zdecydowałam, że będziemy mieli zarówno fotografa, jak i kamerzystę. Nie wyobrażam sobie tego inaczej. :D Zdjęcia to jedna, super pamiątka, ale jednak co film, to film. ;) Fajnie sobie (mam nadzieję) będzie za kilkanaście lat włączyć płytkę i posłuchać, jak twój mąż przysięga Ci miłość, wierność i …. :) A nawet w przypadku rozwodu, macie niezbite dowody na to, że Was zrobił w bambo. :P 

facebook-pictures

To na razie tyle kroków za Nami, a ile przed …. :) Najważniejsze jest teraz dojść w końcu do kancelarii parafialnej i zaklepać termin. ;) W sumie od tego powinniśmy zacząć, ale sprawy dla narzeczeństw są załatwiane u mnie w parafii jedynie w czwartki, a Marcin dalej w Niemczech … Mam jednak nadzieję, że proboszcz nam ten grzech wybaczy. :)

Trzymajcie kciuki i kibicujcie Nam, żebyśmy sobie ze wszystkim dali radę!! :)

P.S.

Za niedługo wpis wycieczkowy. W końcu dnie coraz dłuższe, pogoda coraz lepsza, to trzeba odpowiednio spożytkować ten czas. ;) Buziaki! ;*

Przedterminowe dylematy

plener-slubny-kasprowy-wierch-3

Dostałam od Was kilka wiadomości, kiedy pojawią się jakieś wpisy przedślubne z mojej strony, ale spokojnie jeszcze przyjdzie (mam nadzieję :D) ten czas. :) Jednak dzisiaj chciałam się Was poradzić. Zaczęłam mieć sama mętlik w głowie, kiedy najlepiej brać taki ślub? Czy w ogóle istnieje coś takiego, jak „właściwy czas”?

Te pytania, nieustannie od kilku dni mi towarzyszą i naprawdę nie wiem jak na nie odpowiedzieć. Byłam przekonana, że kiedy się czuje, że to jest TO i TEN człowiek to po prostu się to robi i tyle. Jednak, jak się okazało to wcale nie jest takie proste. Wyznaczenie daty ślubu zaczęło mi (Nam) sprawiać coraz większe kłopoty. Z jednej strony chciałoby się JUŻ, TERAZ, ale z drugiej … głosy wątpliwości dochodzą do Nas z otoczenia, rozsądek także jest trochę sceptyczny. 

Miotam(y) się jak zwierzęta w klatce i nie bardzo wiemy w którą stronę pójść. Czy lepiej jeszcze poczekać kilka lat, czy może lepiej iść za ciosem i od razu ruszyć z przygotowaniami? 

Pierwsza kwestia – kasa, kasa, kasa. Nie chodzi tylko o sam ślub, ale przede wszystkim na załatwienie kwestii mieszkania. Bez tego ani rusz, a żyć na czyjejś łasce od początku wspólnego życia? No, nie bardzo.

Druga kwestia – opinie bliskich. Delikatnie staram się podpytać czy to przyjaciół czy znajomych, a przede wszystkim rodzinę i co słyszę? Pół na pół. Jedni uważają, że odpowiednią datą jest 2016, inni, że mamy poczekać do bliżej nieokreślonej przyszłości.

Trzecia kwestia – brak czasu na ewentualne załatwianie spraw przedślubnych (a czytając ile tego wszystkiego jest, robi mi się słabo i ciepło jednocześnie:))). Dodatkowo Marcin wyjechał teraz na miesiąc, więc zostaje z tym wszystkim sama.

Te trzy zagadnienia, robią mi wodę z mózgu i przestaje sama wiedzieć czego chcę, a to nie za dobrze, prawda? Może to głupie, że proszę Was o opinie (szczere!), ale chyba potrzebuje jeszcze bodźców z zewnątrz, żeby odpowiedzieć sobie na 100%, czy jest coś takiego jak WŁAŚCIWY czas na ślub? 

Pozdrawiam Was cieplutko i z góry dziękuję za każde słowo!