Panika

Macie czasami takie myśli, że jesteście w złym miejscu i czasie? Ja właśnie takie mam.

Wydaje mi się, że wszystko dzieje się poza mną. Nie mam kontroli nad własnym życiem. Wszystko żyje po swojemu. Każdy z moich organów i przedmiotów, które tylko w teorii są moją własnością – robią co chcą i uważają za słuszne. Uświadamiam sobie, jak w wielu przypadkach podjęłam złą decyzję – zaufałam nie tym osobom co powinnam, nie doceniłam tych, którzy odeszli, poszłam w lewo zamiast w prawo. Studiuje to, a nie tamto. Mieszkam tu, a nie tam. Czuje się spanikowana. Chcę uciec. Zacząć wszystko od nowa. Nie sama, ale tylko z tymi, którzy są ze mną naprawdę, a przede wszystkim chce wziąć ze sobą wszystkie niezrealizowane marzenia.

1. Podróże

2. Fotografia

3. Sylwetka z liceum

4. Pewność siebie

5. Ciebie. 

Finito. 

Powrót, powrót, powrót …

Dobra, nie ma żadnego tłumaczenie. Zawaliłam i tyle. Przepraszam.

W moim życiu przez ostatnie kilka miesięcy naprawdę wiele się działo. Zwroty akcji, czasami bardzo ważne decyzję. Problemy zdrowotne i jeszcze wiele, wiele innych rzeczy spowodowało, że przestałam tu zaglądać. Wracam już (poraz nie wiem który), ale postaram się tym razem na stałe.

Zacznę od tego co u mnie … studia, przyjaciele, a no właśnie. Ten ostatni wątek chciałabym poruszyć w tej notce. Kiedyś pisałam o tym, że przyjaźni nie da się tak do końca zdefiniować. Pomyliłam się. Ostatnie wydarzenia w moim życiu (a o nich trochę później) spowodowały, że zaczynam wyraźnie widzieć, komu na mnie zależy, a komu jestem tylko potrzebna. Najlepsze jest to, że ludzie myślą, że ja tego nie widzę czy nie chcę widzieć. A prawda jest zupełnie inna. Po prostu czekam na ten moment, kiedy sami wpadną we własne sidła. Sidła egoizmu. Brzydzę się tym tak cholernie. Dlaczego tak wielu osobom wydaje się, że wiedzą lepiej co jest dla mnie lepsze? Czyżby chodziło o ich własne cele i plany, które mogą nieco ulec modyfikacji przez pewne zmiany w moim życiu? Chyba tak, a nawet na pewno.

Ale ja się nie dam, wiecie? To jest moje życie i mogę i przede wszystkim chcę je przeżyć po SWOJEMU, a nie po TWOJEMU. ;-)

Troszkę gorzki ten wpis, jak na początek, ale potrzebowałam takiego katharis…

Buziaki dla tych PRAWDZIWYCH!

Piosenka idealna:


Miarka się przebrała!

Dziś jest ten dzień, kiedy Zuzka ma ochotę zabić wszystkich i wszystko co rusza się wkoło niej. I nie, nie ma żadnego PMS-u ani nic z tych rzeczy, jest najzwyczajniej w świecie wkurzona! Każdy, którego spotkała na swojej drodze musiał dołożyć jej po swoje trzy grosze. Zacznijmy od mamy.

Krystyna, bo tak zwą jej mamę uważa, że jej córka to wieczna nieudaczniczka. Za gruba, za leniwa, mało ją szanująca i generalnie jeden wielki niewypał. Oczywiście, kiedy ma przypływy miłości nie szczędzi Zuzie telefonów typu: Kocham Cię moja mała córeczko, co robisz Kochanie, martwię się itd. itd. Generalnie jaka pogoda taki humor Krystyny. Nie zmienia to jednak faktu, że dzisiaj rano, kiedy wyjątkowo miała wolny dzień od pracy, obudził ją telefon od mamusi. Uwaga … poznała nowego faceta (a! Dodajmy, że zakochuje się srednio co trzy miesiące) i stwierdziła, że wprowadzi się do niej po dwóch tygodniach znajomości. Oczywiście to wielka miłość i facet 20 lat od niej młodszy na pewno również to uczucie odwzajemnia, bo przecież willa pod miastem, odziedziczona po trzecim mężu, woła z daleka: Kochaj mnie! Ech, na argumenty Zuzy, poraz kolejny matka zaregowała słowami: Zazdrościsz mi! Bo ja w wieku 60 lat mam takie powodzenie, że szok, a Ty ledwo przy sobie trzymasz tego swojego biednego narzeczonego. Przecież on tylko czeka, kiedy nadarzy się okazja, by spieprzyć, gdzie pieprz rośnie! A tu mamusia ma rację. Z pieprzeniem Zuza ma niewiele wspólnego. Nie raz jest jej to wypominane, kiedy zamawia do domu jedzenie, zamiast ugotować coś samej. Więc pewnie w końcu F. ucieknie do krainy pieprzu i soli długowłosej blondyny albo brunetki. 

Kolejny telefon = kolejna katastrofa. Zadzwonił wcześniej wspomniany wspaniały narzeczony, że uwaga…wyjeżdża! Nie na miesiąc, nie na trzy, ale na pół roku. Obiecał jej kiedyś, że nie będzie czekał z takimi wiadomościami do powrotu z pracy, więc tą wspaniałą informację przekazał jej już o 11:00. Spokojnie, będzie wracał raz w miesiącu na tydzień! Wow! Już nie mogę się doczekać! Kolejnym argumentem przemawiającym za tym, ze ten wyjazd to wielka szansa dla NICH, to miejsce – Francja, a dokładniej Nicea. No żyć nie umierać! Szkoda tylko, że dla niego. :) Wybrała życie z architektem, więc niewiele miała w tej materii do gadania. Ale dzięki jego podróżom mieli wspaniałe wyjazdy na wakacje …. Byli w Monaco, Paryżu, Mediolanie, a nawet w Pekinie. Podziwiali wszelkie budynki zaprojektowane przez firmę F&L. Piętro po piętrze, pokój po pokoju….Ech, cóż to były za widoki! Oczywiście w trakcie takich wyjazdów trzeba spotkać się ze starymi znajomymi, więc Zuza poczciwie potakiwała i uśmiechała się do jeszcze większych buców biznesowych niż Filip i udawała, że wykłady o nowych technologiach zastosowanych w budynkach na terenach sejsmicznych są interesujące i jak najbardziej zrozumiałe dla przeciętnego szaraka. Tak mijały 3 dni i trzeba było wracać do Polski, bo kolejne projekty wzywały. No, przepraszam w Pekinie Zuza spędziła 6 dni! Łącznie z podróżą. :) Nie zmieniało to faktu, że kochała tego buca na zabój…

Trzecia informacja, która normalnie wzniozłaby ją pod niebosa to … wiadomość o ślubie jej najlepszej przyjaciółki. Super…skacze z radości! Ale tylko przez chwilę…STOP! Ona jest z facetem dwa lata i poważnie wzięli się za organizację wesele, a ona … jest z Filipem – 7 lat, 3 lata narzeczeństwa i kolejny rok w rozjeździe. Brzmi bombowo. Jak tak dalej pójdzie, wyjdzie za mąż w wieku, kiedy Krystyna wychodziła za trzeciego.

Godzina 20:30 – czas najwyższy, aby Zuza położyła się spać i uciekła przed spojrzeniem narzeczonego, kiedy wróci w końcu do domu. Nie chce pokazywać, jak bardzo jest dzisiaj słaba.

Dobranoc.

pinger

Współczesna przyjaźń

Zastanawialiście się czym jest tak naprawdę przyjaźń? Ja, przez wiele lat myślałam, że ta definicja nie jest mi w życiu do niczego potrzebna, bo przecież wiem to najlepiej. Ostatnio jednak, przemyślenia same zaprzątnęły mi głowę. Czy w dzisiejszych czasach nie za bardzo szastamy tym określeniem? Nie jest tak przypadkiem, że ludzie, którzy uchodzą za PRZYJACIÓŁ w rzeczywistości są po prostu znajomymi? I to w dodatku wcale nieżyczliwymi? 

Ostatni czas w moim życiu pokazał mi, kto jest naprawdę, a kto był na niby. Dowiedziałam się, na kogo w każdej sytuacji mogę polegać, kto faktycznie cieszy się z moich sukcesów, kto przejmuje się tym, czy jestem smutna czy radosna. I ten życiowy egzamin wypadał całkiem dobrze. :) Fakt, faktem największe zaskoczenie przyszło z zupełnie niespodziewanej strony, ale tak to w życiu bywa. :) Wiele osób zarzuca mi, że dałam sobie wejść ludziom na głowę – i tak pewnie jest, ale w 90% przypadków tego w ogóle nie żałuję! :) A wiecie dlaczego? Bo w chwilach próby, ja też mogłam im zdrowo na tę łepetynkę wtargnąć! :) Przyjaźń właśnie na tym polega. Wiadomo, nie chodzi o przesadę, ale o zdrowy rozsądek ze wszystkim. Bardzo często zdarza się tak, że próbujemy na siłę się z kimś przyjaźnić, czy to ze strachu, że zostaniemy sami czy dlatego, że ktoś jest według nas fajny … ale to się mija z celem. Ktoś kto żeruje na nas, a w momencie naszej potyczki odwraca się tyłkiem, jest gówno wart. Zapamiętajcie to! Nigdy nie udawajcie kogoś kim nie jesteście, nie sypcie słodkich słów do kogoś, tylko, żeby się przypodobać. Nie róbcie niczego wbrew sobie. Żyjcie tak, jak chcecie. Podejmujcie decyzję w zgodzie z własnym sobą, a nie z innymi. Wielu ludzi udaje bardzo życzliwych, tylko po to, aby patrzeć na to, jak wyłożymy się na pierwszym zakręcie. Weźcie to za przestrogę kogoś, kto przechodzi wewnętrzną i (mam nadzieję) zewnętrzną metamorfozę swojego dotychczasowego życia. :)

Ja mam wspaniałych przyjaciół, przez wielkie P! Nie oddam ich za nic w świecie! Ci, wiedzą o kim piszę, wymienianie ich z imion jest zupełnie niepotrzebne! :) 

Dobranoc! :)

blogspot

Egoizm, egoizm, egoizm i jeszcze raz zas**** egoizm.

Ech … zima rozpanoszyła się za oknem, a moja produktywność przez to spada. Jedyne co uwielbiam w takim czasie to widoki, którymi mogę się delektować bez końca. :) Ciepła czekolada, świeczki, dobry film i taka aura to dobry wieczór gwarantowany. Spacery też są piękne, ale mój jeszcze niepewny stan zdrowia każe mi jednak ich unikać.

Przedwczoraj miałam okazję oglądać świetny film - Za jakie grzechy dobry BożeNie będę zdradzać całej fabuły,bo pewnie nikt wtedy go nie obejrzy, ale ogólny zarys jest jak najbardziej wskazany. :)

Zamożna rodzina we Francji: rodzice i 4 dorosłe córki. Każda z nich wybiera sobie męża, delikatnie rzecz mówiąc: nie w ich stylu. ;) Jeden ciemnoskóry, drugi Muzułmanin, trzeci Żyd a czwarty to Chińczyk. Cały film to perypetie i zmagania się rodziców ze swoimi uprzedzeniami – na prawdę polecam! :) Humor wysublimowany i wszystko ma swój szyk i styl, jak przystało na Francję.

Mnie natomiast ten film otworzył oczy na coś zupełnie innego. Mianowicie na relację międzyludzkie. Ostatni czas, pokazuje mi, jak bardzo mogą być one dzikie, fałszywe, trudne … Dlaczego? Nie wiem. Nie rozumiem tego, dlaczego siostra z bratem nie potrafią żyć w zgodzie, czemu teściowa z zięciem czy synową się nie dogadują. Dla mnie to jest chore. Przecież rodzina jest po to, żeby się wspierać,aby w trudnych chwilach być razem. Nie po to, żeby wbijać sobie noże w plecy.Podobnie zresztą jest w pseudo przyjaźniach. Niby wszyscy się lubią, szanują, deklarują pomoc, kiedy będzie Ci źle. Nagle jednak …. pstryk i tak jesteś sam.

Czemu ludzi są takimi egoistami? … Nie twierdzę, że zdrowy egoizm jest zły, ba! Nawet powiem, że jest bardzo dobry. Jednak bez przesady. Własne dobro zazwyczaj stawia się na 1. miejscu i OK, nie mam nic do tego. Natomiast wykorzystywanie innych przy tym, hola, hola! STOP! Tak się nie robi. Jeśli już popełni się jakiś błąd to trzeba mieć odwagę spojrzeć drugiej stronie w oczy, porozmawiać i wyrzucić to z siebie – nie wysługiwać się osobą trzecią. W dodatku niszczyć ją przy okazji. Tak się nie da żyć.

Ja od wczoraj wymiękam. Mam dość udawania, dość sztucznych uśmiechów, pseudo znajomości. Nie chce tak. Dłużej tak nie mogę.

Wiem, że ten wpis jest baardzo chaotyczny, ale takie też są moje myśli. Nie ogarniam ludzi, nie rozumiem ich. Oczywiście, są wyjątki za które z serca dziękuję, ale jednak spora część … Na tym zakończę.

Musiałam gdzieś to napisać/powiedzieć, żeby było mi choć troszkę lepiej. Może ktoś się domyśli o kim mówię? Może się zastanowi nad swoim zachowaniem? Dobrze by było.

Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrowego egoizmu każdemu po trochę! :)

HYnso1-460x287

Fashionable – dla mnie BLOG 2014 ROKU!

Dla mnie jesteście zwycięzcami już teraz, niezależnie od wyników końcowych! :) 

Kochani, 

jestem baaaardzo początkującą blogerką, dlatego nawet nie przeszło mi przez myśl, żeby wystartować w tym zacnym konkursie, ale są osoby, które zasługują w pełni na ten zaszczyt i na miano blogu roku 2014! Dla mnie faworytami jest Ania i Kuba Zając - znakomite małżeństwo, które jest dla mnie wzorem do naśladowania pod każdym względem! :) 

Na ich blog trafiłam bodajże w październiku poprzedniego roku, zupełnie przez przypadek. Od tamtej pory, nie ma dnia, żebym tam po coś nie zajrzała. Nowe inspiracje modowe, ciasteczka na święta, wspaniałe wpisy i zdjęcia ślubne – znajdziecie właśnie tam. :)

To, ze możecie czytać moje bardzo początkujące wpisy, jest tak naprawdę zasługą Ani. To ona, nawet nieświadomie zainspirowała mnie do tego, że warto robić coś co Cię kręci, spróbować, bo przecież to nic nie kosztuje. 

Pomimo tego, że nigdy nie miałyśmy okazji się spotkać na żywo, kiedy miałam kryzys, bo tęskniłam za moim chłopakiem, który był miesiąc w delegacji – Ania świetnie mnie rozumiała, nigdy nie było sytuacji, żeby nie odpisała mi na wiadomość. 

Od tej pary bije wspaniałe ciepło – w ich wpisach, w wywiadach, które możecie znaleźć na ich blogu. Dla mnie są wzorem do naśladowania. Miłości, pracy i pasji. Dlatego im należy się miano BLOGU 2014! :) Zmienili moje życie, pomogli mi uwierzyć w siebie i za to mają u mnie milion statuetek! 

Możemy im jednak pomóc w tym konkretnym konkursie, głosując na nich, wystarczy jeden sms, którym dodatkowo pomożecie Fundacji Dzieci Niczyje.

AAAAAAAA jeśli ktoś z Was nie zna FASHIONABLE.COM.PL, niech mi tam od razu zagląda! :) Ostrzegam … uzależnia. 

10959844_1008338305847166_8436260366144672466_n

P.S.

Zapamiętajcie dobrze ten adres: http://fashionable.com.pl/ :)))))))