Moje walentynki = nowa miłość!

Spokojnie, nie będzie to wpis w stylu bardzo romantycznym, ale będzie też o miłości. I to chyba tej najważniejszej. Rodzicielskiej. ;)

Dzisiejszy dzień, praktycznie cały spędziłam z moją MAMĄ. Już dawno nie miałyśmy tyle czasu dla siebie, jak dziś. Wspólny wyjazd za miasto, spacerowanie, obgadywanie (wiem, wiem jędze jesteśmy) innych ludzi, wspominanie bliskich, których już z nami nie ma, to jest coś co strasznie naładowało mnie energią. Poraz pierwszy, od bardzo wielu lat potraktowałam moją mamę, jak moją przyjaciółkę. Czerpałam niesamowitą satysfakcję z jej uśmiechu, kiedy widziała jak niosę jej ulubioną kawę, białą z ekspressu, a dodatkowo wielki kawałek ciasta (bo w końcu ona na diecie nie jest). Potem wspólne zakupy … mierzyła chyba z 10 sukienek, śmiała się, bo w niektórych wyglądała przekomicznie, a ja … nie wkurzałam się, jak to zazwyczaj bywało, że siedzi w przymierzalni 3 godziny, ale bawiłam się razem z nią. Nie pamiętam tak udanego dnia, jak ten dzisiejszy. I wiecie co sobie uświadomiłam? Taka MIŁOŚĆ jest najważniejsza na świecie. Gdyby nie mama, tata, nie byłoby Nas, nie bylibyśmy tymi ludźmi, którymi jesteśmy teraz.

Dziękuję za tę MIŁOŚĆ.

Kocham Cię Ela! ;-)

44276_1257444894726_5700110_n

Klamka zapadła

m.edziecko.pl

Są momenty w życiu, kiedy nagle wszystko staje się jasne. Twoje wahania, wątpliwości uciekają w zapomnienie i dostajesz jasny przekaz, jaką masz podjąć decyzję. Ja, dzisiaj mam dokładnie taki dzień, a w sumie to wieczór.

Zaczęło się niewinnie. Spór o pierdołę, ale skończyło się jak zawsze. Z tego wszystkiego wsiadłam w samochód, wzięłam psa pod pachę i pojechałam po prostu gdzieś odreagować. Pochodziłam, troszkę przewietrzyłam w małej miejscowości obok Gliwic i jest lepiej. Minimalnie. Podjęłam też bardzo ważną decyzję – wyprowadzka musi nastąpić jak najszybciej. Niestety, nie potrafię już funkcjonować z moją mamą pod jednym dachem. Nie wiem, czy to przez różnicę wieku, mój/ jej charakter, ale od pewnego czasu co chwilę jest coś nie tak. Nie będę opisywać o co są te kłótnie ( a w sumie bardziej wyrzuty, jaka to jestem zła i beznadziejna), ale mam tego dość. Mam jeszcze inne problemy, stresuje się nimi, a jeszcze Ona mi dokłada. To się musi skończyć. 

Rano, miałam znowu wątpliwości czy ślub za rok i przeprowadzka do końca 2015 roku jest dobrą decyzją. Teraz wiem, że jest najlepszą, jaką mogę w tym momencie podjąć. Czas odciąć pępowinę, zacząć żyć na odległość, bo inaczej się po prostu nie da … 

Tak jak kiedyś napisałam na moim profilu na FB:

Mieszkanie z rodzicami po 20-tce powinno być surowo zabronione!