Czas zmian! :)

Według psychologów, kiedy złoży się obietnicę publicznie dużo trudniej ją złamać, więc łapię się tej deski ratunku. W końcu trzeba wziąć się za siebie. Nie szukać wymówek, odkładać na następny tydzień, ale należy działać tu i teraz!

Taki też mam zamiar. Nigdy nie ukrywałam, że od dzieciństwa mam problemy z sylwetką, kilka tygodni niezdrowego jedzenia i już po mnie wszystko widać. Nieregularny tryb życia, szybkie przekąski, totalny brak ruchu – spowodowały, że w ciągu 2 lat „troszkę” mi się przybrało. Przez długi czas udawałam, że mnie to nie rusza, śmiałam się z tego i tak w sumie jest. Nie będę przecież płakać. :) Szkoda łez na rzeczy, które da się przecież zmienić. Tryb życia to nie jest coś wrodzonego, ale nabytego, więc? Skoro przypałętał się do Nas, a my mu na to pozwoliliśmy to teraz równie dobrze możemy go grzecznie wyprosić. Ja mam taki zamiar. Za grzeczna i za miła byłam dla niego przez ostatnie dwa lata. ;)

Po pierwsze:

RUCH, RUCH i jeszcze raz RUCH. Nie tylko będę chodzić na spacerki, ale w końcu zapisałam się na ZUMBĘ, na którą miałam chodzić ponad rok temu. Po drugie, mimo tego, że nie rozumiem idei wf-u na studiach II stopnia – to jednak, cieszę się, bo przynajmniej zmotywuję się do aktywności fizycznej.

Po drugie:

REGULARNE POSIŁKI. Od razu uprzedzam, to nie jest takie proste. Szczególnie, kiedy jest się na uczelni/ w pracy wcale nie jest łatwo zjadać 5 posiłków dziennie. Natomiast, starać się zawsze można. Ja przez ostatni czas po prostu to „olałam” – nie bierzcie tutaj ze mnie przykładu. :) Chce dojść do 5 posiłków dziennie, ale zaczynam powolutku od 3.

Po trzecie:

WARZYWA I OWOCE. Ojj, ja jestem totalnym niejadkiem w tej kwestii. Jak zjem owoc to albo potrzebuję sporej dawki witaminy C (wtedy jem mandarynki) albo zostaje wręcz zmuszona przez otoczenie. Pamiętajcie, że owoce to naturalne cukry i dzięki nim ogranicza się „parcie” na słodkości. Warzywa dostarczają masy witamin, które w okresie zimowo-wiosennym naprawdę się przydadzą. :)

Po czwarte: 

NIE DLA SUPLEMENTÓW I TABLETEK! Miałam z nimi swoją przygodę i faktycznie wrażenie było piorunujące – 3 miesiące i 10 kg mniej, ale efekt jojo był jeszcze wspanialszy. :)) Podkreślam – jedynie je odstawiłam, jadłam dalej według zaleceń, ale to nic nie dało. 

Po piąte:

WSPARCIE. Ten punkt w sumie powinien być jako pierwszy. Kiedy ma się odpowiednią motywację + wsparcie najbliższych można osiągnąć o wiele, wiele więcej niż w pojedynkę. Nie zgrywajcie chojraków i dajcie sobie pomóc. :)

Wierząc ślepo w mądrość psychologów:

OBIECUJĘ DZIAŁAĆ, ZMIENIĆ SWÓJ TRYB ŻYCIA, ŻEBY DOJŚĆ SO SYLWETKI Z 2013 ROKU !

1185218_4666184071075_63360715_n

P.S.

Mam nadzieję, że mogę na Was liczyć… :)

Tortilla z kurczakiem i warzywami

Dzisiaj postanowiłam zaszaleć w kuchni i z tego co miałam w domu (no może nie wszystko :D) stworzyłam takie oto danie. :) Generalnie, wszystkim smakowało, więc chyba mogę zaryzykować stwierdzeniem, że chyba faktycznie było dobre :) Poniżej podaje szybki i łatwy przepis. 

SKŁADNIKI: (na 3 osoby)

* pierś z kurczaka

* warzywa na patelnię (ew. po prostu skrojone i dobrane indywidualne warzywka)

* 1 opakowanie mozzarelli

* sos chilli -> ew. jeśli ktoś woli delikatniejsze smaki, polecam sos słodko-kwaśny

* placki tortilli (4 sztuki)

* przyprawy: oregano, bazylia, sól, pieprz -> według uznania

* łyżka miodu

* oliwa z oliwek.

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

1. Pierś z kurczaka kroimy na drobne kawałki, po czym dodajemy do nich odrobinę oliwy oraz łyżkę płynnego miodu. Dzięki temu uzyskamy swego rodzaju marynatę, która nada bardzo przyjemny smak podpieczonym kawałkom. Ja, dodałam także oregano. Zostawiamy je na jakieś 10-15 minut.

2. W miedzy czasie podpiekamy nasze warzywa na patelni, do momentu, aż staną się miękkie.

3. Po 15 minutach pokrojone kawałki kurczaka podpiekamy do momentu, kiedy uzyskamy „efekt białego mięska”. ;)

4. Kiedy zarówno warzywa i kurczak są gotowe, wyciągamy placki tortilli, które smarujemy sosem (chilli lub słodko-kwaśnym) i dodajemy po kolei wszystkie składniki (kurczaka, warzywa, mozzarellę). Następnie wkładamy zrulowane placki do rozgrzanego do 150 stopni piekarnika i pozostawiamy je na około 10 minut.

5. Delektujemy się smakiem. :)

Poniżej załączę dwa zdjęcia mojej tortilli, mam nadzieję, że Was zachęci! :) Mimo, że na jednym zn nich wygląda mało estetycznie, ale nad tym jeszcze popracuję! ;) OBIECUJĘ!

DSC_0072DSC_0073