Jak objąć stery własnego życia?

Zastanawiacie się pewnie, kiedy powiedzieć „dość”, zabrać manatki ze swojego dotychczasowego życia i po prostu odejść? Przecież denerwuje mnie wszystko i wszyscy wokoło. Czy ja naprawdę jestem szczęśliwa w moim związku, pracy, miejscu w którym żyje? Uważajcie – kiedy takie pytania przychodzą wam do głowy to jedno jest pewne – odpowiedź. Nie, nie jesteście szczęśliwi. Zawsze, kiedy pojawiają się wątpliwości oznacza to, że dzieje się coś złego. Kwestią jest, czy dotrze to do was od razu czy później, czasami o dużo za późno.

Z mojego doświadczenia wiem, że można zacząć zmienianie swojego życia od złej strony, ale mimo to – warto. Przede wszystkim należy zacząć od siebie. Zrobić sobie bilans. Odpowiedzieć na pytania: Czego ja tak naprawdę oczekuje? Czego chcę? Z czym jest mi źle? Co chcę zmienić? Wydaje się to banalne, ale właśnie – najprostsze pytania są najtrudniejsze do odpowiedzi.

Musicie słuchać swojego serca, rozumu. Nie mamy, taty, siostry, brata czy znajomych. Każdy człowiek ma inne podejście do życia, inaczej widzi i rozumie pewne rzeczy. Dla jednej osoby, najlepszym rozwiązaniem np. będzie to, żebyś zmienił mieszkanie, bo czujesz się źle w swojej okolicy, a dla drugiej – wystarczy przemeblowanie, aby czuć się dobrze. To Ty, tylko i wyłącznie musisz uświadomić sobie co CIEBIE uszczęśliwi, a nie wszystkich dookoła. Wielu ludzi ma „mądre” rady, tylko dlatego, że stoją z boku i wszystko wydaje im się czarno lub białe. Sami wiemy, że żadna sytuacja życiowa nie jest taka, ma różne odcienie szarości i innych kolorów. Nie twierdzę, że chcą źle dla ciebie, wręcz przeciwnie. Oni po prostu nie wiedzą wszystkiego. Tylko TY znasz całą sytuację od podszewki.

Dlatego proszę – jeśli czujecie, że w waszym życiu jest coś nie tak, najpierw porządnie zastanówcie się czego od niego oczekujecie. Bardzo łatwo zrobić krok od którego nie będzie już odwrotu, ale pamiętajcie – stojąc w miejscu niczego nie osiągnięcie, a na pewno nie będzie to satysfakcja ani szczęście. Ruch w każdą stronę jest dobry, pod jednym warunkiem, że go naprawdę chcecie. :)

To właśnie jest moja recepta na rozpoczęcie rejsu mojego Życia…:)

W ostatnim czasie, nic mnie tak nie odpręża jak prowadzenie samochodu. My second/first home...❤️ #driver #polishgirl #skoda #octavia #1.9tdi #happy #motorway #home #smile #silesia #wdrodze

W ostatnim czasie, nic mnie tak nie odpręża jak prowadzenie samochodu. My second/first home…❤️ #driver #polishgirl #skoda #octavia #1.9tdi #happy #motorway #home #smile #silesia #wdrodze

Zaciskająca się pętla

Są takie momenty w życiu, kiedy wszystko co planowałaś, marzyłaś wzięło w łeb. U mnie zaczęło się to w kwietniu i trwa po dziś. Powoli nawet przestaje wierzyć w to, że kiedyś będzie lepiej. Gram z jedną najtrudniejszych ról w życiu – uśmiecham się, kiedy w środku wszystkie moje wnętrzności krzyczą i płaczą ze złości. Kiedy moja mama i przyjaciele zadają mi pytanie: Czy wszystko w porządku? Mam ochotę rozpłakać się jak gówniara i zamknąć się w czterech ścianach.

Pogubiłam się jak małe dziecko. Każdy krok prowadzi donikąd. Im dalej brnę, niby do przodu, tym czuje jak zaciskam kolejne pętle na swojej szyi. Uciekam od problemów, starając się żyć z dnia na dzień, ale to nie jest rozwiązanie. Mój grafik dzienny wypełniony jest po brzegi, tylko po to, żeby jak najmniej myśleć. Przez to uświadomiłam sobie, że moje Życie stało się zupełnie puste. Wśród masy ludzi, która mnie otacza, masy rzeczy, które robię każdego dnia, jestem jakby za przezroczystą ścianą, która powoduje, że wszystko dzieje się wokół mnie, a ja nad tym nie panuje.

Nie życzę nikomu takiego uczucia. Ta autodestrukcja powoli zaczyna prowadzić w bardzo złą stronę…

P.S.

Ten post pisałam tydzień – to najlepsze świadectwo tego, że kiedy psychicznie człowiek się poddaje, nie jest w stanie normalnie funkcjonować, a co dopiero pracować.

Piosenka na dziś:



Powrót, powrót, powrót …

Dobra, nie ma żadnego tłumaczenie. Zawaliłam i tyle. Przepraszam.

W moim życiu przez ostatnie kilka miesięcy naprawdę wiele się działo. Zwroty akcji, czasami bardzo ważne decyzję. Problemy zdrowotne i jeszcze wiele, wiele innych rzeczy spowodowało, że przestałam tu zaglądać. Wracam już (poraz nie wiem który), ale postaram się tym razem na stałe.

Zacznę od tego co u mnie … studia, przyjaciele, a no właśnie. Ten ostatni wątek chciałabym poruszyć w tej notce. Kiedyś pisałam o tym, że przyjaźni nie da się tak do końca zdefiniować. Pomyliłam się. Ostatnie wydarzenia w moim życiu (a o nich trochę później) spowodowały, że zaczynam wyraźnie widzieć, komu na mnie zależy, a komu jestem tylko potrzebna. Najlepsze jest to, że ludzie myślą, że ja tego nie widzę czy nie chcę widzieć. A prawda jest zupełnie inna. Po prostu czekam na ten moment, kiedy sami wpadną we własne sidła. Sidła egoizmu. Brzydzę się tym tak cholernie. Dlaczego tak wielu osobom wydaje się, że wiedzą lepiej co jest dla mnie lepsze? Czyżby chodziło o ich własne cele i plany, które mogą nieco ulec modyfikacji przez pewne zmiany w moim życiu? Chyba tak, a nawet na pewno.

Ale ja się nie dam, wiecie? To jest moje życie i mogę i przede wszystkim chcę je przeżyć po SWOJEMU, a nie po TWOJEMU. ;-)

Troszkę gorzki ten wpis, jak na początek, ale potrzebowałam takiego katharis…

Buziaki dla tych PRAWDZIWYCH!

Piosenka idealna:


Zmiany o 180 stopni

Oj dawno mnie tu nie było, wstyd mi z tego powodu, ale w ciągu tego jednego miesiąca wydarzyło się w moim życiu tyle rzeczy, że sama nie wiem od czego zacząć. Chyba kolejne 40 wpisów będzie relacją z każdego dnia. 

Na samym początku chciałam Was wszystkich przeprosić za moją nieobecność, ale musiałam pewne rzeczy sama w sobie poukładać, podnieść się i iść dalej do przodu. Powoli staram się to robić, małymi kroczkami. Nie jestem już tą samą osobą, co na początku bloga. Nie mam wokół siebie już osób, które były jeszcze niedawno. Wiele się zmieniło. Przede wszystkim to, że muszę na jakiś czas przynajmniej usunąć stąd zakładkę ŚLUB. 

O tym co się stało, może Wam kiedyś napiszę, ale póki co, sama nie wiem jak to wszystko zdefiniować i wyjaśnić … Jedno wiem na pewno … wracam tu pełną parą. Co prawda najbliższe dni to sajgon na uczelni i w szkole policealnej, ale w weekend postaram się wyskrobać (mam nadzieję) optymistyczny wpis, bo wielu z nas tego potrzebuje, a ja chyba w szczególności. 

Mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze zagląda? :)

68840_3494770746474_893346203_n

Się zadziało …. :)

IMG_20141128_214834

Jak pewnie zauważyliście przez ostatnie kilka dni troszkę zamilkłam na blogu i FB, ale mam nadzieję, że mam COŚ na swoje usprawiedliwienie … ;)

Przez ostatnie kilka dni wiele rzeczy wydarzyło się w moim życiu i musiałam troszkę pobyć w tym realnym świecie. W sumie stało się coś bardzo ważnego. Mogę siebie nazywać narzeczoną. Dziwne to troszkę, ale fajne. :) Kilka osób zarzuciło mi, że jakoś mało się cieszę, ale to całkowita nieprawda! Bardzo się cieszę, ale nie chcę mówić o tym ciągle na głos, bo boje się, że ktoś zły to usłyszy i zechce mi to zabrać. Wtedy byłabym baaaaaaaaaaaaaaaardzo zła. 

Kurde to naprawdę się stało (ciągle nie dowierzam :P) …. po prawie 4 latach dostałam wymarzony pierścionek, usłyszałam wspaniałe słowa i niby nic się nie zmieniło, ale jednak … WSZYSTKO. Mam wrażenie, że dorosłam. Nie chodzi o to, że byłam dzieckiem, bo chyba aż tak źle ze mną nie było, ale w głębi serca stałam się bardziej dojrzała. Zaczęłam więcej rzeczy kalkulować, a nie tylko kierować się marzeniami. Dostrzegłam, że teraz zaczyna się już proza życia. Tak naprawdę. Fajnie jest studiować, spotykać się z przyjaciółmi, ale trzeba w końcu wziąć się za siebie i myśleć co będzie dalej. Powiem Wam szczerze, że w momencie, kiedy padło słynne zdanie z ust mojego Marcina: Czy zostaniesz moją żoną?ogarnęła mnie panika, w mojej głowie pojawiły się pytania: Jak to? Już? Teraz? Przecież ja mam 22 lata … Długo jednak się nie zastanawiałam, kazałam mu szybko wstać i powiedziałam z pełną świadomością TAK. :) Kiedy myślę o tym dorosłym życiu, to wiecie co? Nie boje się. Będzie raz łatwiej raz trudniej, ale jakoś to będzie. :) W końcu jesteśmy „zaklepani” dla siebie … :)

P.S. 

O samych oświadczynach, które mi się przydarzyły też wkrótce napiszę, ale póki co muszę się nacieszyć moim narzeczonym, bo ucieka mi na miesiąc w delegację do Niemiec. :( Sami rozumiecie … :)

IMG_20150214_212730

Gliwice – mini przewodnik cz. 1

Obiecałam, że będą pojawiały się tutaj także informacje o ciekawych miejscach, o których może część z Was nie ma zielonego pojęcia. Jako pierwsze pojawią się moje ukochane Gliwice. Miasto położone na Śląsku, jakieś 30 km od centrum, czyli Katowic. Leżą one w zachodniej części województwa przez co są niezwykle urokliwe. Oprócz tego, że są stale modernizującym się miastem to czuć w nich klimat swojskości, można nawet powiedzieć, że wsi. ;) Oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa. :)

Nie będę Was zalewać informacjami ile tu jest dzielnic, z czego one słyną, bo możecie to spokojnie przeczytać na którejkolwiek ze stron poświęconych Gliwicom. Chciałabym pokazać Wam moje ulubione miejsca. Dzisiaj, pokaże Wam miejsca stricte w mieście, ale zapewniam Was, że nie zabraknie wpisu o okolicach Gliwic, które są równie piękne, a może nawet piękniejsze? :)

1. Osiedle Sikornik

Tak, tak – to moja dzielnica w której się wychowałam, dlatego pewnie tak ją uwielbiam. Chociaż, znam kilku ludzi, którzy mieszkają zupełnie gdzie indziej, a przyznają mi rację, że to miejsce ma swój urok. Po pierwsze, to nie jest typowe blokowisko. Wiadomo, takie budynki stanowią 70% tego osiedla, ale jest tutaj pełno zieleni – przez całą dzielnice ciągnie się dłuuuuuga alejka, przyozdobiona drzewkami, ławeczkami. W jesień, gdy leżą na niej piękne złote liście, na prawdę jest magicznie. Zresztą, ja uwielbiam tam spacerować przez cały rok. :) Po drugie, pola. Osiedle jest otoczone pięknymi widokami. Można wyjść kawałek za bloki i poczuć całkowitą wolność. Stajesz tam i widzisz panoramę połowy miasta. Z daleka słychać szum samochodów z autostrady, nad głową latają Ci samolociki z pobliskiego areoklubu, a Ty stoisz pośrodku pola i jesteś w pełni wolna/-y! :) To jest niesamowite uczucie! Kiedy mam zawsze coś do przemyślenia, chce się zrelaksować mój cel jest właśnie TAM. Trzeba z tego szybko korzystać, bo osiedle cały czas się urbanizuje i tych magicznych miejsc pewnie za kilka lat będzie jak na lekarstwo. Więc kto jeszcze mnie nie odwiedził to zapraszam jak najszybciej!! :) Na poparcie tego co piszę, dołączam kilka zdjęć. :) Nawet mój pies uwielbia tam biegać. ;)

IMG056piespola2. Starówka

Gliwice mają piękną starówkę – szczególnie po remoncie. Według mnie nie odbiega żadnymi standardami nawet od samego Krakowa! :) Wiadomo, jest ona duuużo mniejsza, ale równie magiczna. Wszystkie okolice wokół Rynku są wyłożone kostką brukową, kamienice pięknie odnowione – przez co chodząc po niej można poczuć klimat, kiedy owe budynki były budowane. Pewnie część z Was nawet o tym nie wie, ale gliwicka starówka stała się w tamtym roku planem filmowym produkcji Klub włóczykijów, w której główną rolę gra Tomasz Karolak. :)

gliwice.eugliwice.gazeta.plpodroze.onet.pl

3. Plac Piłsudskiego

Plac znajdujący się w centrum miasta – praktycznie zaraz obok Urzędu Miejskiego. Oprócz wielkiego pomnika Józefa Piłsudskiego znajduje się tam piękny zestaw fontann, które w lato tryskają wodą, podświetlaną na różne kolory, natomiast w zimę zamieniają się w strugi pięknych światełek świątecznych. Na prawdę jest magicznie. Szczególnie po zmroku. ;)

architektura.muratorplus.plpanoramio.comarchitektura.muratorplus.pl

4. Ulica Akademicka

Czyli, po prostu kampus akademicki Politechniki Śląskiej. Do niedawna ta ulica niczym się nie wyróżniała, może jedynie tym, że po prostu znajdowały się na niej budynki akademickie. Po remoncie i wyłączeniu jej z ruchu samochodów – wypiękniała. :) Nowa nawierzchnia, piękna fontanna, ciekawe pomysły na oznaczenia wydziałów. To na prawdę może przyciągać. :)

gliwice.naszemiasto.plgliwice.naszemiasto.plgliwice.eu

5. Gliwicka Radiostacja

Tu miała swój początek II wojna światowa. Słynna prowokacja gliwicka wydarzyła się na obecnej ul. Tarnogórskiej. Atrakcją nie jest tylko gliwicka wieża Eiffla, ale także ładne otoczenie wokół niej. Warto dodać, że wieża podświetlana jest różnymi kolorami, np. w ubiegłym roku, aby pokazać solidarność z Ukrainą, przez moment stała się żółto-niebieska.

obiektywnieslaskie.plorendz.flog.plgliwice.gazeta.pl

6. Wszelkie „domkowe” dzielnice Gliwic – Żernica, Brzezinka, Ostropa, Wilcze Gardło

Ja uwielbiam każde z nich. Kiedy mamy możliwość jeździmy w któreś z tych miejsc i po prostu spacerujemy. To są takie miejsca, które są niby częścią miasta, ale tam życie biegnie zupełnie inaczej. Są z dala od tego zgiełku. Można tam odpocząć, zwolnić tempo. Poza tym wtedy zawsze mi się marzy taki swój mały domeczek, w mieście, a w sumie to poza nim. :) Jeśli chcecie się rozmarzyć i podpatrzeć życie innych szczęściarzy to walcie tam śmiało. :) Pozytywne nastawienie do życia gwarantowane! ;)

To dopiero początek mojego prywatnego przewodnika po Gliwicach. Mogłabym pisać i pisać, ale nie chce Was zalać całą masą informacji, bo przedobrze. :) Będę je dawkować. Mam nadzieję, że chociaż jedna osoba zainteresuje się bardziej tym moim kochanym miastem i odwiedzi je w chwili wolnego. :)

P.S.

Część zdjęć, niestety znowu musiała zostać pobrana, bo zapalenie krtani skutecznie uniemożliwia mi wychodzenie i strzelanie zdjęć. Obiecuje, że jak tylko wyzdrowieje na blogu będą same moje foty! 

Trzymajcie się ciepło! :* :)